Nowości
Początek / RB i wiara / Dobra Nowina dla dzieci
Dobra Nowina dla dzieci
fot. San Antonio Photography https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/legalcode "“Life grants nothing to us mortals without hard work” –Horace

Dobra Nowina dla dzieci

Adwent, roraty… Dzieci z zapałem przygotowują swoje postanowienia. Chcą być lepsze, nie kłócić się z bratem, wynosić śmieci, odrabiać lekcje, słuchać rodziców. Prowadzący mszę ksiądz podkreśla, jak ważne dla Dzieciątka Jezus są ich czyste serduszka, wypełnione podobnymi uczynkami.

Kazanie dla dzieci pierwszokomunijnych. Za moment przyjmiecie do swoich serc Jezusa, od tej pory musicie być grzeczne i posłuszne rodzicom, to się Jezusowi spodoba.

Dialog z dziećmi podczas dziecięcej mszy niedzielnej. W jaki sposób mozna okazać Jezusowi wdzięczność za Jego śmierć na krzyżu? Będąc posłusznym rodzicom, sprzątając pokój i pomagając mamie w zakupach.


Za każdym razem, gdy słyszę podobne stwierdzenia, czuję w sobie narastający bunt. Nawet nie dlatego, że mam alergię na słowa “grzeczny” i “posłuszeństwo” (pisałam o tym w tekście Dlaczego nie wychowuję do posłuszeństwa), tylko dlatego, że krzyczącą niesprawiedliwością jest moim zdaniem takie rozłożenie akcentów.
Nie ma tu ani krzty Dobrej Nowiny dla dzieci.

Czy dzieci potrzebują Dobrej Nowiny?
Bardzo. Dotarło to do mnie z całą mocą, gdy widziałam zapał postanowień adwentowych. Będę lepszy. Będę grzeczna. Nie będziemy się kłócić. Będziemy sobie pomagać. Energia, żeby już, tu, teraz wprowadzić nową jakość.
A potem brutalna rzeczywistość. Nie poradziłem sobie z emocjami. Nie dałam rady wytrwać w postanowieniu. Chcę dobrze, a robię źle.
I kiedy przychodzę znów do kościoła, nie usłyszę, że Bóg mnie kocha nawet, gdy nie sprzątam, nie pomagam i obrzucam brata wyzwiskami. Nie usłyszę tego, że Jego miłość jest darmowa. Usłyszę tylko, że Jezusa smucą moje złe uczynki i że muszę się bardziej starać.

Strasznie niebezpieczna droga.

Kiedy analizuję sobie przyczyny takiego podejścia, mam wrażenie, że bierze się ono z lęku przed dziećmi. Tak, jakby trzeba było je nieustannie napominać i trzymać w pewnych ryzach, bo jeśli tylko pokaże się im, że potknięcia są w życie człowieka wliczone, że te upadki są z naszą egzystencją mocno splecione, że ich doświadczenia to chleb powszedni każdego dorosłego – natychmiast przestaną się starać i potoczą się w dół po moralnej równi pochyłej.
Mam poczucie, że jest dokładnie na odwrót. W taki sposób można najpewniej wzbudzić w człowieku, również małym, poczucie, że jest gorszy, że się nie nadaje, że nie dla niego Boża miłość.

To, co mnie pociągnęło i trzyma w Kościele, to Dobra Nowina właśnie. Świadomość, że wszystko mogę, ale nic nie muszę. Że nawet kiedyś zachowuję się skandalicznie, to On mnie kocha i nie odwraca się. Że nie muszę na miłość zapracować. Paradoksalnie,w obliczu tego odkrycia  wcale nie obniżyłam sobie standardów zachowań; wręcz przeciwnie, zależy mi mocniej, niż kiedykolwiek – ale kiedy doświadczam swoich ograniczeń, nie muszę już biczować się oskarżeniami i poczuciem winy.
Czegoś takiego doświadczyłam pierwszy raz w życiu i strasznie cieszyłam się, że będę mogła pokazać to moim dzieciom jeszcze kiedy będą małe.
Brakuje mi teraz tej dziecięcej Dobrej Nowiny. Owszem, mogę ją przekazywać dzieciom w domu – i robię to, ale chciałabym mieć wsparcie w innych. Podejrzewam, że są różne miejsca, w których tę Nowinę dzieciom się głosi – chciałabym, aby stało się to normą, zjawiskiem powszechnym, a nie tylko rarytasem dla wybranych.
Jeśli do kościoła przychodzi dziecko, które cały tydzień próbuje zasłużyć na czyjąś miłość i akceptację – rodziców w domu, nauczycieli w szkole, kolegów na podwórku – i słyszy, że jest Ktoś, kto kocha za darmo, nie bacząc na słabości i niedomagania, to jest to dla tego dziecka ogromny dar. Być może największy w życiu.

Strasznie chciałabym, aby obawa przed tym, że wobec takiego daru dziecko przestanie się w ogóle starać, ustąpiła przekonaniu, że nie ma pilniejszej sprawy niż pokazanie dzieciom oblicza prawdziwej Miłości.

Małgorzata Musiał

Małgorzata Musiał
Zajmuję się wspieraniem rodziców w ich rodzicielskich wyzwaniach - prowadząc bloga www.dobrarelacja.pl oraz pracując w toruńskim stowarzyszeniu "Rodzina Inspiruje!". Skończyłam studia pedagogiczne, jednak największym polem doświadczalnym jest dla mnie – rzecz jasna – matkowanie trójce potomków. Każdego dnia na nowo staram się realizować rodzicielstwo oparte na osobistym doświadczeniu Boga - Ojca kochającego bezwarunkowo, bezgranicznie, zawsze.

Jeden komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry