Nowości
Początek / RB i wiara / Wszystkie matki nasze są
Wszystkie matki nasze są
Mom and Daughter fot. Donnie Ray Jones (on flickr)

Wszystkie matki nasze są

Czy ktoś nie ma pretensji do matki?

Może ktoś… Przyjmijmy jednak, że większość ma. Nie tylko do swojej. Mamy wiele pretensji do matek w ogóle. Jakie być powinny, nie powinny, co mogłyby zrobić lepiej… Słusznie lub nie, wiele mam mówi: „zostaniesz matką, to zrozumiesz”. Ale znaczna część społeczeństwa matką nie zostanie. Albo została i niewiele to pomaga. I tak ma pretensje.

Myślę, że matka i Bóg to dwie najbardziej obwiniane postaci w dziejach świata. O oczekiwaniach względem Boga nie będę dziś pisać. Ale o matce.

Kiedy kobieta staje się matką, a czasem zanim jeszcze się stanie, nagle okazuje się, że powinna wszystko wiedzieć, wszystkich słuchać, nie mieć żadnych wątpliwości, nie narzekać, a przy tym odpowiednio wyglądać (według jednych skromnie i godnie, według innych zadbanie i atrakcyjnie, powinno być widać, że jest matką, albo widać być nie powinno). Nigdy nie powinna zostawiać dzieci, ale też nie powinna z nimi nigdy wychodzić. Nie siedzieć w domu albo siedzieć w domu. Wracać do pracy albo nie. Pozwalać dziecku płakać albo je uciszać.

Najlepiej mieć idealne dziecko, to by ją choć odrobinę usprawiedliwiło. Idealne dziecko, które śpi (nie za mało ani nie za dużo), całuje wszystkich na przywitanie, ale nie przeszkadza dorosłym rozmawiać, odpieluchowało się najlepiej przed urodzeniem, czyta i pisze jeszcze na porodówce…

Rety, chyba słyszycie moją frustrację?

Jestem mamą, która za bardzo zważa na to, czego chcą i oczekują od niej inni. Czasem nawet na to, co myślę, że może oczekują… Myślicie, że jestem pewna siebie i wyluzowana? Powinnam być? Nie, nie jestem, choć czasem udaję (bo myślę, że powinnam).

Jestem mamą, której dziecko nie usprawiedliwia jej niedoskonałości. Ba, w miejscach publicznych i sytuacjach, kiedy naprawdę mogłabym się nim popisać, wyczuwa spinę i zachowuje się szczególnie trudno. Tak, nie mam wątpliwości, że dzieci padają bardzo często ofiarą spiny matek, poczucia rodziców, że muszą coś (tu mamy całe spektrum „cosiów”) sobą reprezentować, by nikt nie ocenił rodziców źle… Rodzi to wiele cierpień i rodziców i dzieci, i szkodzi ich więzi. Chcę się z tego wyleczyć.

Jestem mamą, która nigdy nie będzie się nadawać do żadnego żurnala…, która naprawdę nie ma się czym popisać…

I wiecie co? Potrzebowałam kilku lat, żeby powiedzieć sobie: „trudno, niech sobie myślą o moim macierzyństwie, co chcą”. Nie jestem matką całego świata. Co z tego, że będą mnie oceniać jako zbyt permisywną albo zbyt konsekwentną (tak, spotkałam się z oboma zarzutami), co z tego, że na pewno ktoś tam coś o mnie myśli.

Mam jedno dziecko pod opieką (drugie odeszło przed urodzeniem), a nie cały świat – zwłaszcza dorosłych.

Chcę uwolnić się od presji oczekiwań, jak wspaniałą matką będę w oczach świata. Chcę być kochającą i uważną mamą mojej Ani, a – jeśli Bóg da – może jeszcze innych dzieci. Chcę mieć odwagę być sobą i nie narzucać sobie ani Córce tego miliona oczekiwań, kim mamy być, żeby zminimalizować cudze pretensje.

Jeśli jesteś mamą, która doszła do tego wcześniej, cieszę się z Tobą. Jeśli nie – tego Ci dziś właśnie życzę.

A wracając do Boga – metafizyka podkreśla Jego jedność: wierność sobie, brak rozdziału między tym, czego chce, a kim jest, między tym, kim jest, a jak działa. Taki jest Bóg: nasz Ojciec i nasza Matka (znów bez podziału i rozróżnienia, bez sprzeczności). Dla nas to stan w tym życiu nieosiągalny, ale wierzę, że szukając Jego woli, korzystając z Jego darów, mogę być bliżej tej harmonii i jedności. Mogę być sobą – zwyczajną Agnieszką, która jest też mamą Ani. I która nie boi się, że nie jest idealną matką całego świata, która nie musi się wiecznie usprawiedliwiać, bo jest kochana przez Matkę/Ojca taką, jaka jest, i ma swoje własne, jedyne własne życie.

I tego życzę każdemu, czy jest albo będzie mamą, czy nie:)

Agnieszka Piskozub-Piwosz

Z wykształcenia teolożka, religioznawczyni i anglistka. Z praktyki wciąż się nawracająca katoliczka, żona, mama, nauczycielka angielskiego, redaktorka i tłumaczka. Chciałaby robić masę rzeczy, uczy się wybierać. Autorka bloga: http://lovespatient.wordpress.com/

Jeden komentarz

  1. A ja się zastanawiam teraz czy ktoś ma wobec mnie jakies oczekiwania lub miał kiedykolwiek. Chyba nigdy nie czułam się oceniana jako mama, serio. Jest mi to uczucie o którym piszesz zupełnie obce.
    Hmm a może ktoś oceniał a ja tego do siebie nie dopuszczałam? nie wiem :)
    Życzę każdej mamie zrozumienia swojego macierzyństwa i znalezienia własnej drogi w byciu mamą swojego dziecka/swoich dzieci.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry