Nowości
Początek / Blogi / Editorial / Na Post post o niepisaniu
Na Post post o niepisaniu
Calendar Card by Joe Lanman (flickr)

Na Post post o niepisaniu

Wiele jest powodów mojego niepisania.

Jednym z nich jest ono samo – niepisanie już tak długo, że czuję się w obowiązku usprawiedliwić, wyjaśnić, obiecać poprawę. I tak mogłoby być w nieskończoność, więc pominę ten punkt…

Wiele spraw jest teraz we mnie bardzo żywych, czasem tylko nie umiem ich ze sobą powiązać. Trwa Wielki Post. Wśród moich znajomych oraz na polubionych na Facebooku stronach wiele się pisze o tym czasie, a u nas nic. Nie dlatego że Post nieważny – o nie, zaczynam się tłumaczyć, a nie chcę.

Męczy mnie to, jak wiele się dzieje w otaczającym mnie świecie informacji, męczy mnie wewnętrzny przymus bycia na bieżąco… Widzę, że tracą na tym żywe, autentyczne relacje.

Zastanawiam się, czy moje doświadczenie ma się jakoś do tego wielkopostnego czasu. Może ma? Może jedną z pokus, z którymi mam się właśnie teraz, w tym czasie nawrócenia – a zatem łaski, zmierzyć, jest pokusa “bycia na czasie”, a także sprawiania wrażenia, że nie wypadło się z obiegu…

Tymczasem dzieci z tej pokusy leczą. Moje dziecko leczy mnie chorując – wtedy nie mam głowy ani czasu zajmować się wrażeniem, jakie robię w mediach społecznościowych;), leczy mnie potrzebując mojej obecności i uwagi…

Z pokusy tej może też leczyć ciało – jeśli nie lekceważyć sygnałów od niego. Zbyt długo ignorowałam jego potrzeby – ruchu, powietrza, snu, zdrowego jedzenia, zastępując to wszystko kawą…

Jestem wdzięczna Bogu, że przedarł się jakoś do mnie przez ten informacyjny szum wokół, przez moje zabieganie, przez moje gapienie się w telefon.

Taki jest mój Post. A jak jest u Ciebie?

I co dalej? Chciałabym, by z tych odkryć wyszła umiejętność lepszej służby innym (to słowo chyba niemodne, ale bardzo, bardzo do mnie przemawia). Chciałabym nie tylko doświadczać, ale też umieć dzielić się tym, że świadomość potrzeb i troska o nie to naprawdę dobry, zgodny z tym, czego chce dla nas Bóg, sposób życia…

Widzę, że – kiedy nie ma we mnie niepokoju i poczucia winy – mogę szukać nie tylko siebie, swojej sprawiedliwości, idealnego obrazu samej siebie, ale po prostu dobra.

Chcę iść dalej i cieszy mnie to. Proszę Boga, by pozwolił mi znów się z Wami dzielić tym, co odkrywam – jeśli taka jest Jego wola – bym nie przespała (nie przefejsbukowała…) tej szansy.

Agnieszka Piskozub-Piwosz

Z wykształcenia teolożka, religioznawczyni i anglistka. Z praktyki wciąż się nawracająca katoliczka, żona, mama, nauczycielka angielskiego, redaktorka i tłumaczka. Chciałaby robić masę rzeczy, uczy się wybierać. Autorka bloga: http://lovespatient.wordpress.com/

Jeden komentarz

  1. Agnieszko, świetny blog, choć nie czytałam całego od deski do deski, mam wrażenie, że jestem bardzo podobna. Bliskie mi są Te sprawy… Dziękuję

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry