Nowości
Początek / Rodzicielstwo bliskości / Rodzic-Pinokio. Kiedy okłamywanie dziecka jest uzasadnione?
Rodzic-Pinokio. Kiedy okłamywanie dziecka jest uzasadnione?
fot. Kyota Tanaka (on flickr)

Rodzic-Pinokio. Kiedy okłamywanie dziecka jest uzasadnione?

Pierworodna: 30 miesięcy, 90 cm, 12 kg, wielkie, ufne oczy.
Drugorodny: 2 miesiące, 64 cm, 6 kg, wielkie, ufne oczy.
Małe dzieci można opisać różnymi liczbami, ale wielkie, ufne oczy są charakterystyczne dla każdego z nich.

Uwierzycie, że pomimo tych oczu dzieci bardziej ufają temu co powiedzą im dorośli niż temu co same widzą? Wykazano to w bardzo prostym eksperymencie, którego uczestnikami były 3-letnie dzieci [1]. Przed dziećmi stawiano dwa kubeczki – czerwony i żółty. Następnie pod czerwonym umieszczano naklejkę. W pierwszej grupie po umieszczeniu naklejki pod czerwonym kubkiem eksperymentator mówił, że naklejka jest pod żółtym. W drugiej eksperymentator nie mówił nic – umieszczał natomiast na żółtym kubku strzałkę mającą za zadanie zmylić maluchy. Doświadczenie przeprowadzano kilka razy pod rząd w różnych konfiguracjach kolorystycznych. Dzieci z grupy drugiej szybko odkrywały, że strzałka to tylko „zmyłka” i podnosiły właściwy kubek. Zgadnijcie gdzie szukały naklejki dzieci z grupy pierwszej? Tak jest – tam gdzie wskazywał im dorosły. Niezależnie od tego, że dorosły okłamał ich 7 razy pod rząd, dzieci dalej mu wierzyły i podnosiły niewłaściwy kubek. Prawda, że niesamowite jak mocno małe dzieci biorą słowa dorosłego za pewnik?

I choć pewnie takie wyniki Was dziwią, to jednak większość rodziców wykorzystuje je w codziennych praktykach wychowawczych. Jak? Kłamiąc oczywiście.

Everybody lies
Na pytanie „czy okłamujesz swoje dziecko po to aby wymusić na nim określone zachowanie” twierdząco odpowiada 98% rodziców w Chinach i 84% w USA [2]. Prawdę mówiąc te 84% to jak dla mnie i tak podejrzanie mało.

Najpopularniejszy kit wciskany dzieciom? „Jak będziesz się tak zachowywał to Cię tu zostawię!” Znacie?

Resztę kłamliwego peletonu też z pewnością znacie:
- „Kupimy to następnym razem!
- „Jak nie będziesz cicho to tamta Pani będzie na Ciebie zła!”, czyli odpowiednik naszego „jak będziesz niegrzeczny to Pani Cię zabierze”.

Polska, Chiny, USA. Trzy różne kraje, trzy identyczne kłamstwa. Właśnie ze względu na ten uniwersalizm autorzy badania umieszczają w konkluzji pytanie kiedy, o ile w ogóle, rodzicielskie kłamstwo jest uzasadnione.

Małe kłamstwa, duże konsekwencje?
Chcemy przecież żeby nasze dzieci żyły w fajnym, empatycznym społeczeństwie. Żeby przyszły szef nie robił naszego dziecka w balona, a partner nie oszukiwał. Oczekujemy, że będą prawdomówne i szczere także wobec nas. Tymczasem powszechność rodzicielskich kłamstw z dużym prawdopodobieństwem sprawi, że na własnej piersi wyhodujemy sobie nowe pokolenie kłamców.

80% dzieci, które najpierw zostały okłamane przez eksperymentatora, a następnie poproszone przez niego aby z całej gamy zabawek nie dotykały wyłącznie jednej, konkretnej (cała reszta była do ich dyspozycji) sięgało właśnie po nią w momencie w którym eksperymentator opuszczał pokój. Po jego powrocie 90% z nich na pytanie „powiedz proszę prawdę – czy dotykałeś tej zabawki” bez mrugnięcia okiem odpowiadało „nie dotykałem”. Statystyki te były znacznie mniej ponure w grupie kontrolnej, czyli tej w której dzieci nie zostały wcześniej okłamane [3].

Co ważne powyższe wyniki dotyczą jedynie dzieci 5-, 6- i 7- letnich. Biorące udział w badaniu dzieci 3- i 4- letnie nie zmieniały swojego zachowania w zależności od tego czy zostały wcześniej okłamane czy nie. Ciekawe prawda?

Niedotrzymane obietnice
Dodatkowo dzieci, których zaufanie do dorosłych zostało zawiedzione oblewają test … cukierka. Najprościej rzecz ujmując test ten polega na tym, że sadzamy dziecko przy stole, kładziemy przed nim cukierka i mówimy: „możesz zjeść tego cukierka teraz, albo poczekać 15 minut aż wrócę, wtedy jeśli zobaczę, że go nie zjadłeś dam Ci drugiego i będziesz mógł zjeść obydwa”. Sprawa jest ciekawa bo wykazano, że dzieci które nie zjedzą cukierka od razu i wytrzymają te 15 minut, zazwyczaj znacznie lepiej radzą sobie w dorosłym życiu. TU możecie zobaczyć jak taki klasyczny test wygląda.

Wykazano, że spośród 14 dzieci wobec których dorosły dotrzymał złożonej wcześniej obietnicy 9 wytrzymało pełne 15 minut i dostało drugiego cukierka [4]. Chcecie wiedzieć ile dzieci poczekało 15 minut w grupie w której dorosły nie dotrzymał obietnicy? Jedno. Dziewięć do jednego. Ogromna dysproporcja.

A czy jedno z najpopularniejszych rodzicielskich kłamstw „kupimy to następnym razem” nie jest aby z góry założonym niedotrzymaniem obietnicy?

Nie wariujcie jednak jeżeli zdarzyło wam się złożyć dziecku obietnicę bez pokrycia. Trzeba pamiętać, że w obu opisanych powyżej eksperymentach zaufanie dziecka zawodziła osoba dla niego obca. Relacja rodzic-dziecko jest bardziej złożona i nie opiera się na pojedynczych zdarzeniach. Nikt z nas nie jest przecież rodzicem doskonałym, niemniej jeżeli zaufanie dziecka zostanie zawiedzione wielokrotnie to cóż sami wykoncypujcie jakie będą konsekwencje, ale najpierw przypomnicie sobie eksperyment z kubeczkami, spójrzcie w te wielkie ufne oczy i przeczytajcie fenomenalny tekst autorstwa mamy Makóweczek.

Jak byście zatem odpowiedzieli na pytanie postawione przez autorów jednego z przytoczonych badań? Gdzie leży granica uzasadnionego wychowawczo kłamstwa? Czy jest to historia o chomiku który wyjechał na wakacje wymyślona po to by dziecko nie cierpiało z powodu śmierci zwierzątka? A może udawany zachwyt nad wątpliwej urody rysunkiem przedstawiającym podobno kotka? Co w takim razie z popularnym „nic się nie stało” bo to przecież też kłamstwo? I gdzie w tym wszystkim miejsce dla świętego Mikołaja?

No i najważniejsze pamiętacie jak i kiedy Wasi rodzice okłamywali Was?

Zachęcam Was też do sprawdzenia czy warto uczyć dzielenia się zabawkami. Przy okazji wszystkim mysim mamom i tatusiom dziękuję za ogromny odzew na post o noszeniu! Wszystkich, którzy właśnie postanowili przeprowadzić test cukierka na swoim dziecku ostrzegam, że to średni pomysł – dziecko inaczej zachowa się przy Was inaczej przy kimś obcym. Niemniej kubeczki sama mam ochotę sprawdzić na Pierworodnej. Linki do artykułów źródłowych w nawiasach kwadratowych.

[Od redakcji: Wpis ukazał się pierwotnie na blogu Mataja 30 lipca 2014 r. Dziękujemy serdecznie Autorce za zgodę na udostępnienie go na łamach Bliskiej wiary i zachęcamy do lektury także innych wpisów na blogu Mataja.]

Alicja Kost

Mama dwójki, żona, naukowiec (dr n. med.) i doula. Na blogu www.mataja.pl wspiera rodziców, pokazując, że najnowsze osiągnięcia nauki pozwolą zrozumieć dziecko i ułatwią rodzicielstwo.

2 komentarzy

  1. jakchcemy

    Dziękuję za poruszenie :) – to jest bardzo ważny temat.

    Kłamię = tracę wiarygodność = tracę zaufanie. Czy coś zyskuję? — wątpię, no może chwilowe poczucie oddalenia problemu … złudne.
    I jak potem mogę wymagać od mojego dziecka prawdomówności i zaufania w drugą stronę?

    U nas staramy się (i ja i Justyna) bardzo pilnować, aby obietnice, które składamy naszym córkom były spełnione. Jeżeli nie jestem pewny, że mogę daną wypełnić to staram się ją odpowiednio zmodyfikować lub zrezygnować z deklaracji.

  2. My tak samo stawiamy na prawdę, która buduje zaufanie i rodzinę. No i tę prawdę też trzeba umieć przyjąć, obojętne jaka by nie była. Bo jak dziecko coś powie, a rodzic negatywnie zareaguje, to może to wpłynąć na późniejsze kłamanie dziecka.

Odpowiedz nvc Skasuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry