Nowości
Początek / Rodzicielstwo bliskości / Niecodzienność
Niecodzienność
fot. Philip Chapman-Bell (flickr)

Niecodzienność

Powszechnie sądzimy, że wychowanie przebiega jednokierunkowo. Dorośli stwarzają małemu człowiekowi mikroświat, w którym ten stopniowo ewoluuje od pełnej zależności do mądrej autonomii. W praktyce to proces o dwóch przeciwstawnych wektorach . W niecodziennej codzienności wpływamy na siebie wzajemnie.

 

Czas i przestrzeń

Udaje nam się bywać. W trójkę. Stworzon na wieść o podróżach nadal nie manifestuje entuzjazmu, ale nauczyliśmy się pacyfikować wędrowny bunt we wczesnym etapie rozwoju (jeśli kiedyś zobaczycie w pociągu człowieka, który swojemu dziecku daje do zjedzenia telefon, to będę ja).

Kiedy w naszej przestrzeni pojawia się ktoś obcy, ta najmniejsza reaguje ostrożnym dystansem i zaciekawieniem. Potrzebuje czasu. Nowym znajomym przygląda się z cieniem optymizmu, ale zawsze z bezpiecznej odległości. Sprawdza, czy ja i Głos Rozsądku wciąż jesteśmy obecni. To zupełnie naturalne. Zwykle wystarcza 10-15 minut.

My, dorośli, zdążyliśmy zapomnieć, że w relacjach czas ma znaczenie. Z Facebookiem i Twitterem pod skórą, staliśmy się mistrzami skracania dystansu. W konsekwencji coraz częściej osiągamy mistrzostwo w rozczarowaniu sobą. Zgubiliśmy przestrzeń, która pozwala zbudować zaufanie, albo cofnąć się o krok, kiedy to jeszcze możliwe.

Internet na to nie pozwala, bo tu nie ma miejsca na didaskalia. Nie widać subtelnych gestów zakłopotania, ostrożności, zachwytu. Brak bezpośredniego kontaktu odziera z empatii, a więc często mówimy więcej niż trzeba.

Na nowo doceniam relacje, gdzie brak dystansu nie stanowi punktu wyjścia, ale jest prostą konsekwencją bycia ze sobą w czasie. Nawet jeśli to trudniejsze.

Bezpieczeństwo

Lila zasypia w kuchni. Wciąż przy charczącym akompaniamencie okapu. Szczęśliwie mniej na rękach, częściej w kołysce. Kręgosłup docenia.

Oczy otwiera już w innym miejscu. Siła Większa teleportuje ją do pokoju, gdzie śpimy wszyscy. I choć to powtarzalny rytuał, Lila dziwi się nieustannie. Jeśli po przebudzeniu natknie się na znajomą twarz, reaguje uśmiechem. W konsekwencji od kilku miesięcy spóźniam się do pracy, bo jeśli złapie mnie przed wyjściem, nie potrafię pożegnać się w pięć minut. Wiem, że będzie jeszcze gorzej.

Kiedy w zasięgu wzroku nie ma nikogo, przestaje mieć na imię Lilianna, a zaczyna Katastrofa. Reagujemy doskokiem i bierzemy ją na ręce. Wtula się wówczas mocno, jakby moja koszula miała sprawić, że stanie się niewidzialna. Pociera wciąż zaspane oczy i spokojnie łapie oddech. Przez ułamek sekundy dobrze jest być dla kogoś całym światem.

Potrzeba bezpieczeństwa w pierwszym okresie życia ma znaczenie szczególne. W przestrzeni pozbawionej zagrożeń i lęku, mały człowiek nasiąka zaufaniem do rzeczywistości. To fundament wylewany pod przekonaniem, że świat nie jest miejscem kaźni, a ludziom – w ogólnym rozrachunku – można ufać.

Łatwo tę potrzebę akcentować, kiedy ma się do czynienia z ośmiomiesięcznym maluchem. Tyle, że w naszym świecie – dorosłych i poważnych – to równie ważne. Ta perspektywa to kilka prostych pytań. Takich, które ocierają się o banał, a jednocześnie są ciężkim wyrzutem sumienia. Czy traktuję innych w sposób, który nie narusza ich poczucia własnej wartości, nie odbiera im prawa do bycia sobą? Czy sprawiam, że w moim otoczeniu czują się bezpiecznie? Tak zwyczajnie dobrze?

Zazwyczaj, skupieni na czubku własnego nosa, nie myślimy o tym w ogóle.

Widzialność

Stworzon od kilku dni podnosi się o własnych siłach. Chwyta szczebli łóżeczka, zaciska zęby (wszystkie dwa), mruży oczy. Po czym zmienia pozycję z horyzontalnej na pionową.

Kiedy już się uda, po pierwszej fali radości, patrzy czy ja patrzę. To, że oczekuje reakcji, jest więcej niż oczywiste. Czasem obserwuje jej zachowanie kątem oka i udaję brak zainteresowania. Wtedy zaczyna zwracać na siebie uwagę werbalnie, tak, że trudno o sprzeciw.

Konieczność bycia widocznym z czasem narasta , staje się istotniejsza, posiada kontekst. Adekwatna reakcja na zachowanie dziecka potwierdza jego prawo do istnienia. Jeśli okazujesz radość, a ja rozumiem i potwierdzam twoje zadowolenie, czujesz się dobrze we własnej skórze. W chwilach trudnych, kiedy się smucisz, nie bagatelizuje twoich problemów. Wówczas uczysz się, że masz prawo do własnych emocji. To ważne.

Codziennie mijam ludzi, którzy chcą być zauważeni, a mój własny egoizm sprawia, że stają się przeźroczyści. Tak dzieje się w autobusie, kiedy dosiada się dawno nie widziany znajomy, a ja udaję, że śpię. W pracy, gdy nad kuchennym blatem ktoś pyta o miniony weekend i zamiast zapytać o to samo, niecierpliwe czekam, aż ekspres napełni kubek z kawą. Zawsze, kiedy bagatelizuję sprawy dla innych ważne, tylko dlatego, że sam znajduję się w nieco innym punkcie własnego rozwoju.

Ignorując potrzebę bycia widzialnym, w praktyce mówimy ludziom obok, że nie należą do naszego świata. Dajemy im do zrozumienia, że z jakiegoś powodu są mniej ważni. Tak nie można.

Bycie tatą uczy

Po ośmiu miesiącach balansowania na linii życia i śmierci, dzień znów ma swój rytm. Bywa, że wstajemy wyspani, a rodzicielska rzeczywistość pozwala na trochę siebie. Stworzon wydaje się rozumieć niemal wszystko, i niemal wszystkiego domagać, ale w sposób dalece mniej problemowy niż jeszcze miesiąc temu. Pierwsze ząbki, pierwsze kroki, gdzie stopy chcą, ale tyłek nie wie, że też powinien, pierwsze „da, da”. Niecodzienna codzienność, która zachwyca i ubogaca.

Bycie tatą buduje. To ważny element mojej tożsamości: tego kim jestem, i – ważniejsze – kim się staję. Ważniejsze, bo doświadczenia kształtują nas i zmieniają. Dzisiaj nikt nie jest człowiekiem, którym był wczoraj. A ojcostwo kształtuje i zmienia radykalnie. Na lepsze.

 

[Od redakcji: Wpis ukazał się 25 maja 2014 r. na blogu Halo Ziemia. Dziękujemy Autorowi za zgodę na publikację na naszym portalu.]

Konrad Kruczkowski

Konrad Kruczkowski - mąż i ojciec. Niedoszły teolog. Bloger. Tekst ukazał się pierwotnie na jego prywatnym blogu - haloziemia.pl

3 komentarzy

  1. Piękne. „Bycie tatą buduje.” Ważne słowa

  2. tomek q

    Nie mając jeszcze dzieci w zasadzie nie zastanawiałem się jak to będzie. Mając jedno dziecko uświadomiłem sobie, że prawie wszystko staje się inne.
    Mając trzecie dziecko uświadamiam sobie, że niewiarygodne jest jak bardzo można je wszystkie kochać.
    Oj bycie tatą buduje, coraz bardziej :) :)

  3. O tak, ojcostwo kształtuje i otwiera nowe ścieżki. Tego się nie da opisać, trzeba po prostu przeżyć.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry