Nowości
Początek / Rodzicielstwo bliskości / Dzieci z bliska na co dzień
Dzieci z bliska na co dzień
fot. Chris Isherwood (flickr)

Dzieci z bliska na co dzień

Sytuacja 1:

– Memeeeeeeeee!!!! – Zofia pada na kolana, trzymając się za głowę i zawodzi miarowo.

– Co się stało, córeczko?

– Aniaaaaaaa! – łka.

– Czy Ania zrobiła coś, co ci się nie podobało? – pytam, bo Ania stoi przy stole trzy metry dalej i na pierwszy rzut oka nie robi nic krzywdzącego.

– Ania mnie zawołałaaaaaaa!!!!

Sytuacja 2:

– Josiuuu,na obiaaad!

– Już idę Anusiu, tylko muszę tutaj coś zrobić, bo ja tutaj jestem bardzo zajęta.

– Dobrze!

– Już idę.

– Proszę bardzo.

– Dziękuję, mój maluchu.

***

Kiedy siadałam do tekstu, który miał traktować o naszej codzienności, zrozumiałam, że nasze dni dzielą się na lepsze i gorsze. Czasami dziewczyny wstają rano wypoczęte i wesołe, przytulają się na dzień dobry i spokojnie czekają, aż przyniosę im do łóżka ubrania (rano bywa u nas bardzo zimno) i to jest lepszy dzień, a czasami młodsza budzi starszą szarpaniem za włosy, albo starsza na „dzieńdobly” młodszej odpowiada „ja nie chcę” i można przeczuwać, że szykuje się gorszy dzień.

Gorszego dnia dzieci nie czekają na ubranie, tylko na bosaka rozbiegają się w dwie różne strony i jedno płacze przy wejściu na schody, że chce już na dół do kuchni, a drugie barykaduje się w swoim łóżeczku i domaga płatków z mlekiem (a mleka nie jemy od kilku miesięcy). Biorę wtedy głęboki oddech, zwalniam swój stoper w głowie i mówię sobie, że dzisiaj nie skupiamy się na osiąganiu moich celów (sprzątaniu, edukacji, znalezieniu więcej czasu na moją pracę czy niespóźnianiu się do przedszkola). Dziś skupiamy się na przetrwaniu, a naszym celem jest pokój: bez wrzasków, bez robienia niczego na siłę, bez poganiania. Jeśli się uda, to przybiję sobie mentalną piątkę wieczorem.

Po takim krótkim „time-oucie” spokojnie kucam obok któregoś z dzieci i tłumaczę, że owszem, pójdziemy na dół, tylko najpierw należy założyć strój dzienny, ponieważ na dole jest zimno. Po „ponieważ” w naszej strukturze rozmowy zazwyczaj następuje „ale”:

– Ale ja nie chcę nigdzie iść, tylko zostać tutaj.

– To zostań tutaj przez chwilę, a ja ubiorę Anię, a później wrócę do ciebie i porozmawiamy – po czym zabieram się za drugie dziecię. Drugiemu zazwyczaj zależy na przygodzie i zabawie, więc rzuca: „goń mnie!”, na co siadam spokojnie z przygotowanymi rajstopami i próbuję nawiązać nić porozumienia:

– Ale dziś masz nastrój do zabawy, Aniu!

– Tak! – dziecko zatrzymuje się na chwilę.

– Chcesz się bawić w berka?

– Tak, belek, belek! -– mam jej uwagę, mamy wspólne cele!

– No to chodź tu do mnie! – Mała chętnie wdrapuje mi się na kolana. – Wiesz, jak zrobimy, żeby bawić się w berka? Zrobimy tak. Ubierzemy się najpierw w… (wymieniam po kolei części garderoby i opowiadam o nich), a jak już będziesz ubrana, to się pobawimy, zgoda?

– Tak.

Spieszę się, jak mogę, bo zaczynam być coraz bardziej potrzebna Zosi. Próbujemy wciągnąć ją w berka – jest szansa, że kilka kółek wokół pokoju ją rozgrzeje i rozweseli, ale Zosia już jest sfrustrowana:

– Mamo, ja tu czekam na ciebie tak długo, a ty coś robisz z tą Anusią i ja nie chcę już długo czekać na ciebie! Yyyyy! Miałaś przyjść do mnie. Zapomniałaś?!

– Nie zapomniałam, Kochanie, ubierałam Anię. Już idę do ciebie i mam czas dla ciebie. Zdenerwowałaś się na mnie?

– Tak! Yyyy! Ja nie lubię, jak ty tak nie przychodzisz i ja tak czekam długo bardzo!

(A ja nie lubię tego gniewnego „Yyyy!”, ale nie komentuję). Mój głos jest spokojny:

– Rozumiem i przepraszam cię za to. Wiesz, że Anusia potrzebuje pomocy przy ubieraniu, bo jest jeszcze mała. Ja jej pomagałam.

– Ale, ale ty nie pomagałaś jej tylko się z nią bawiłaś!

(Ania w tym czasie znudzona naszą konwersacją próbuje wciągnąć nas do zabawy, podbiegając i poklepując po plecach i innych częściach ciała)

– I to cię tak zdenerwowało?

– Uhm.

Kiedy już wiemy o co chodzi, łatwo się pogodzić, uściskać i współpracować, choć po tak intensywnych dwudziestu minutach mam ochotę tylko wrócić pod kołdrę i mówić wszystkim, że mnie nie ma. Czas zadbać o mnie. Schodzimy na dół. Nastawiam wodę na kawę i szybko robię dzieciom po małej kanapce. Sadzam przy stole, rozwiązuję milion problemów związanych z kolorem i kształtem sztućców i zastawy, zalewam sobie kawę z mlekiem i wychodzę na taras. Dziękuję Bogu za powietrze, niebo, drzewa i ptaki i pozwalam sobie cieszyć się, że są. Biorę głęboki wdech – często jeden wystarczy, żeby uświadomić sobie, że dawno tego nie robiłam. Myślę o tym, że nie jestem złą matką, a moje dzieci nie są rozwydrzonymi potworami, tylko po prostu taki dzień. Dopijam kawę i wracam do środka. W sam raz, żeby rozwiązać kolejny problem.

***

Dzisiaj jest dobry dzień i jesteśmy już po tym etapie. Nie było „Yyyy!” i nie było uciekania przed rajstopami. Dziewczyny siedzą przy stole i rysują, ja kończę pisać tekst. Zosia tłumaczy Ani, jak trzymać kredkę („Anusiu moja mała, trzymaj kredkę tutaj. O tak, bardzo ładnie. Teraz rysuj”). Ania jej dziękuje („Ciuję baldzo, Josiu”). Może zaraz wyjdziemy we trzy na taras, popatrzeć, jaki piękny jest świat.

Są dni lepsze i gorsze. Kiedy już zaakceptujemy ten fakt i pogodzimy się z tym, że nie zawsze mamy na to jakikolwiek wpływ, życie staje się zaskakująco łatwiejsze:)

Kalina Iwanek

Kalina Iwanek
Tłumaczka, mama dwóch dziewczynek (ur. 2010 i 2012r.). Mieszka na wsi i pali w piecu. Lubi filozofię dialogu i Heideggera. Wierzy w wolność i podmiotowość ludzi, w tym dzieci. Prawie skończyła psychologię:)

2 komentarzy

  1. I to jest piękne, jak dynamiczne jest życie. Czasem się już myśli, że komunikacja jest super, a tu następnego dnia wszystko obraca się i dziecko jest na „nie”. Wtedy potrzebna jest cierpliwość i skupienie się bardziej na dziecku, tak jak napisałaś.

  2. Cudowny tekst!!! Dziękuję! Porządkuje mnie takie słowo i ustawia do właściwego pionu. Tak i na pytanie „co słychać” zawsze chcę odpowiadać „samo Dobro”, z odniesieniem do tego największego DOBRA.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry