Nowości
Początek / Blogi / Editorial / Wielkie dni i noce
Wielkie dni i noce

Wielkie dni i noce

Każdy dzień jest czasem zbawienia. Czasem jednak możemy o tym zapomnieć albo to przegapić. Popaść w rutynę, przestać czytać wydarzenia z naszego życia w kluczu Bożej woli i miłości.

Co roku przychodzi czas, kiedy mamy szansę sobie przypomnieć. Najpierw Wielki Post. Żałuję, że w tym roku portal Bliska wiara nie zdołał wesprzeć czytelników w przeżywaniu Wielkiego Postu. Dużo się u mnie osobiście działo, potrzebowałam także przystopować z obecnością w sieci…

Wielki Post minął, trwa Wielki Tydzień. Dziś wieczorem rozpocznie się jedna wielka liturgia Triduum: od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Nocy. Uczestnicząc w niej w kościele, przychodzimy trzy razy, ale to jest ciągle ta sama liturgia, która trwa także, gdy szykujemy dom na święta, bawimy się z dziećmi, rozmawiamy z bliskimi, spotykamy sąsiadkę, jemy, pijemy, śpimy… wszystko wpisuje się w ten Wielki Czas.

Rozmawiając z rodzicami małych dzieci, często słyszę, że odkąd narodziły się pociechy, nie mają możliwości uczestniczyć w Triduum Paschalnym tak jak dawniej. Znam to. Jeśli Ty także należysz do takich rodziców, którzy nie za bardzo mają jak uczestniczyć w liturgii w kościele, pragnę doradzić Ci skorzystanie z czegoś, co mi bardzo pomaga, a co da się robić w domu: rodzinnie albo samodzielnie – do odmawiania Liturgii Godzin. Nie musisz mieć brewiarza ani doświadczenia, skorzystaj z brewiarza internetowego: http://brewiarz.pl/

Warto także pamiętać o tym, że Pascha Chrystusa i nasza Pascha – to przejście od śmierci do życia. Cokolwiek robimy, ofiarowywać Panu całą naszą martwotę, brak wiary, brak nadziei, brak miłości i prosić o zmartwychwstanie.

Sądzę, że to jest aspekt Wielkiej Nocy, który można pokazać już bardzo małym dzieciom: powierzamy Bogu nasze troski, błędy, niespełnione pragnienia i prosimy, by dokonała się w nas zmiana. Zmiana często boli. Jezus nie zbawił nas samą siłą swojego życzenia czy woli, ale przyjął cierpienie i śmierć. On przyjął, wielu Jego bliskich – nie. Łatwo uciec spod krzyża, łatwo uciec od tego, że coś może nas zaboleć, od tego, że zobaczymy siebie poranionych, bezsilnych, tak brzydkich jak Jezus w czasie męki, od którego odwracano twarze i miano Go za nic.

Aż przyszło zmartwychwstanie. Wszystko stało się nowe, ale przecież świat nie przewrócił się do góry nogami i dla niektórych ta zmiana była ledwie postrzegalna, a czasem wręcz niewidoczna. Łatwo jest przelecieć przez Wielkanoc tak, jakby była tylko dniem z kalendarza. Uczcić ją śniadaniem i wizytą w kościele, a potem żyć dalej, jakbyśmy nie umarli i nie zmartwychwstali z Jezusem.

W moim zabieganiu, troskach, zmęczeniu – to mi grozi i tego najbardziej chcę uniknąć. Dlatego modlę się i ćwiczę uważność. Pragnę zmian i proszę Boga o zmartwychwstanie. Kiedyś po śmierci, ale i tu, teraz, dziś i jutro… Bo bardzo potrzebuję. Chcę, by w tym roku narodziłą się we mnie wielka miłość do Boga, do bliźnich i do siebie samej. Usłyszałam kiedyś na wielkopiątkowym kazaniu, że pod krzyżem umierają małe miłości, ale rodzi się ta wielka. Chcę zobaczyć jej narodziny i chcę ją pielęgnować.

W każdym dniu, który nie będzie jak inne. I tego Tobie, Wam, życzę – przejścia (Paschy) z Panem Jezusem od śmierci do życia. Przejdźcie jak Mojżesz wraz ze wszystkimi, których kochacie, wraz ze wszystkim, co dla Was ważne. I żyjcie zmartwychwstaniem!

Agnieszka Piskozub-Piwosz

Z wykształcenia teolożka, religioznawczyni i anglistka. Z praktyki wciąż się nawracająca katoliczka, żona, mama, nauczycielka angielskiego, redaktorka i tłumaczka. Chciałaby robić masę rzeczy, uczy się wybierać. Autorka bloga: http://lovespatient.wordpress.com/

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry