Nowości
Początek / Blogi / Półobrót
Półobrót

Półobrót

Przełom stycznia i lutego był dla naszej rodziny bardzo ciekawym czasem. Intensywnie rozważaliśmy taki scenariusz, że oto być może spodziewamy się drugiego dziecka. Na potwierdzenie przypuszczeń musieliśmy czekać około dwóch tygodni, podczas których wykonywaliśmy obroty umysłowe godne Chucka Norrisa.

Choć przypuszczenia nie były dla nas zaskoczeniem, to jednak – w miarę, jak stawały się coraz bardziej prawdopodobne – obleciał mnie strach związany ze znoszeniem trudów ciąży z niespełna rocznym synem pod opieką, bałam się o swoją kondycję zdrowotną, fizyczną, ale także o to, czy mam dość hartu ducha, by podołać takiemu zagęszczeniu potomstwa. Do tego dochodziły pewne obawy o kwestie finansowe i ewentualną długą przerwą w mojej aktywności zawodowej. Gdzieś po głowie kołatały się także spodziewane słowa potępienia lub przynajmniej chłodnej rezerwy ze strony części rodziny. Oczywiście w duchu zdążyłam wielokrotnie zbesztać się za brak programowego entuzjazmu w przyjęciu nowego życia.

Im dłużej jednak oswajałam się z tą myślą, tym więcej było we mnie niecierpliwego oczekiwania, najpierw takiego z gatunku czekania na wynik losowania Lotto, a potem coraz bardziej czekania na konkretną osobę. Myśli zaczęły czule krążyć wokół kompletowania jesiennej wyprawki, zastanawialiśmy się z mężem nad adaptacją naszej niewielkiej sypialni i zwiększeniem przestrzeni magazynowej w domu, wymyśliłam rozwiązanie spraw związanych z karierą. Wreszcie pod koniec okresu oczekiwania na potwierdzenie się przypuszczeń po prostu nie mogłam wysiedzieć na miejscu i wcześnie kładłam się spać, żeby przespać żmudny i dłużący się upływ czasu. Było w nas wówczas dużo szczerej radości i świętowania, wezbrała wzajemna czułość i troska, rozkwitaliśmy jako małżeństwo.

Ostatecznie przypuszczenia nie potwierdziły się, nie spodziewamy się potomka, ale te dwa tygodnie, przez które towarzyszyła nam myśl o powiększeniu się rodziny to był naprawdę dobry czas, płodny w niebiologicznym tego słowa znaczeniu. Weszliśmy na jakiś nowy poziom postrzegania siebie, naszej przyszłości i miejsca dzieci w niej, okazało się, że mamy hojne serca, zdolne pomieścić jeszcze trochę i potrafiące strzepnąć z siebie egoistyczne zachcianki (a przynajmniej gotowe podjąć takie starania).

A wszystko to było możliwe dzięki stosowaniu samoobserwacji. NaPRawdę warto poświęcić odrobinę wysiłku dla NPRu.

Zuzanna Zielińska

Zuzanna Zielińska
Zuzanna Zielińska, w latach 2003-2009 opiekun i wychowawca w drużynach harcerskich, do roku 2013 - instruktor pierwszej pomocy. Politolog, pracuje jako analityk danych w korporacji informatycznej. Prywatnie: rzymska katoliczka, żona, mama Tadeusza, aktualnie na urlopie rodzicielskim.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry