Nowości
Początek / Blogi / Editorial / Pokój… (wpis dzięki braciom na EuroMajdanie)
Pokój… (wpis dzięki braciom na EuroMajdanie)
by UP9 on wikipedia commons

Pokój… (wpis dzięki braciom na EuroMajdanie)

Dziś w naszym mieście spokój. Mglisty poranek. Nie płoną opony, nie zrywa się płyt chodnikowych, można wsiąść w dowolny środek transportu i pojechać, dokąd się chce.

Nasi bracia, ojcowie, mężowie, synowie najpewniej wrócą do domu. Nie będą mieć zakrwawionych twarzy. Będą mieli oczy.

Będziemy dziś się zastanawiać, jak spłacić kredyt, jak odrobić z dziećmi wszystkie lekcje, kiedy się wreszcie wyśpimy, co ugotować na obiad, jak dopiąć na czas projekt z pracy…

To nie jest oczywistość, to nie jest to, jak świat zawsze funkcjonuje, to nie jest coś na co zasługujemy i dano nam z dożywotnią gwarancją.

Będąc mamą, zaczęłam inaczej patrzeć na historię. Uświadomiłam sobie, że to, co jest dla mnie współczesnością (okres prenatalny spędziłam na strajku studenckim ‘81, rodziłam się w stanie wojennym, pamiętam kolejki po papier toaletowy, wybory ‘89…), dla mojej Córki będzie przeszłością podobnie odległą, jak rok ‘68 dla mnie. To doświadczenie przybliżyło mnie do historii, którą zawsze się interesowałam, a teraz bardziej umiem się w nią wczuć. Dopiero co była II wojna światowa. Pamiętają ją nasi dziadkowie, rodzice rodzili się tak niewiele po niej. A my mamy rzadki przywilej żyć w czasach pokoju.

Jedna z najbardziej zapadających mi w pamięć rozmów z moją Mamą dotyczyła pokoju. Mówiła mi, że trzeba codziennie dziękować Bogu za pokój i modlić się o niego. Codziennie. Zapamiętałam, ale nie wypełniałam wiernie Jej zalecenia.

Dziś widzę Majdan.

Widzę syryjskie dziecko, które samo wędruje przez pustynię, uciekając z pogrążonej w konfliktach ojczyzny. [Zdjęcie jest ponoć zmanipulowane, dziecko nie uciekało samo, ale z rodziną. Wielka pociecha to jednak nie jest]

Nie miałam żadnego wpływu na to, gdzie i kiedy się urodziłam. Nie za wielki wpływ na to, że moje dziecko urodziło się w kraju, gdzie są problemy, konflikty…, ale gdzie trwa pokój.

Mam wpływ na to, by być za pokój wdzięczną i robić, co tylko mogę, dla pokoju na świecie. Może kogoś bulwersują wezwania do modlitwy, wydadzą mu się jedynie igraszką dla uspokojenia sumienia. Ale i Ukraińcy, i Syryjczycy, i ludzie w środkowej Afryce… proszą nas o modlitwę. Modlą się i nie chcą zostać sami.

Modlitwa, post, jałmużna. Informacje o możliwościach pomocy materialnej dla Ukraińców znajdziecie TUTAJ.

A w moim małym świecie, w którym wzrasta moje dziecko, wysiłek, by żyć w pokoju z innymi. Nie angażować się w głupie spory, afery o nic. Szanować pokój, pragnąć go, zaprowadzać.

Agnieszka Piskozub-Piwosz

Z wykształcenia teolożka, religioznawczyni i anglistka. Z praktyki wciąż się nawracająca katoliczka, żona, mama, nauczycielka angielskiego, redaktorka i tłumaczka. Chciałaby robić masę rzeczy, uczy się wybierać. Autorka bloga: http://lovespatient.wordpress.com/

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry