Nowości
Początek / RB i wiara / Kąpiel, refleksja, modlitwa – czyli dla siebie, rodziny i Boga
Kąpiel, refleksja, modlitwa – czyli dla siebie, rodziny i Boga
A Flowers Fingers of Life by Ron Dunnington on flickr

Kąpiel, refleksja, modlitwa – czyli dla siebie, rodziny i Boga

Nie mam kiedy o siebie zadbać.

Cały dzień wypełniony jest zajmowaniem się dziećmi i sprawami domowymi. W ciągu dnia nie jestem w stanie zaplanować sobie czasu na relaks. Mogę mieć tylko nadzieję, że takowy w którymś momencie się przydarzy. Kiedy przychodzi chwila oddechu, nie umiem wskoczyć w tryb „odpoczynek” i regenerować sił w przyspieszonym tempie.

A jednak muszę, bo przecież to, co robię – zajmowanie się dziećmi i domem na pełen

etat –– jest tym, co wybrałam, co lubię robić, do czego czuję się powołana. I co nie przerasta moich możliwości. Moje autentyczne dobre samopoczucie przekłada się na dobre samopoczucie moich dzieci i męża. Plan dbania o siebie jest więc długofalowy i wielopoziomowy, niezałamujący się pod naporem nieprzewidywalnych okoliczności, a jednocześnie nierzucający się w oczy. A to najważniejsze wsparcie, które otrzymuję, jest doskonale dopasowane do moich potrzeb, bez względu na możliwości czasowe.

Ciało

Lubię zadbać o swój wygląd. Nie bywam u fryzjerów, kosmetyczek, nie przesiaduję w saunach czy solariach. Nie lubię tego, nie potrafię się w ten sposób relaksować. Wystarczy prysznic lub kąpiel – co akurat się uda. Ale jedno albo drugie być musi – codziennie. Woda odświeża, uspokaja przed wyzwaniami nowego dnia, zmywa zmęczenie dnia minionego

Czyste ciało trzeba ubrać w czyste ubrania. Wygodne, ale schludne i ładne. Piękno nawet w małych rzeczach służy człowiekowi Kiedy w trakcie codziennej bieganiny zerknę przelotem w lustro i spodoba mi się moje odbicie, czuję, jak przybywa mi sił.

Piękno wypływa też ze zdrowia, więc banalny, wydawałoby się, obowiązek przygotowywania posiłków staje się misją miłości siebie samej i moich bliskich.

Myśli

Moje myśli trudniej opanować niż wszystkie moje dzieci razem wzięte w najtrudniejszych dla nich momentach. Staram się być łagodna dla swoich myśli, dla swoich nastrojów, emocji. Nauczyłam się „znaków ostrzegawczych” – wiem, kiedy moja własna myśl sprowadza mnie na manowce. Staram się spisywać te myśli, by kiedy pojawią się następnym razem, odrzucać je od razu jako nic niewarte, wypływające tylko z moich wad, kompleksów czy niezabliźnionych ran. Kiedy kontroluję myśli, kontroluję też słowa. Wtedy to, co mówię, jest dobre. Nie rozkręcam błędnego koła wzajemnego ranienia się. Wtedy potrafię być oparciem.

Lubię karmić swój umysł wartościowymi książkami. To dobrze robi moim myślom. I choć zawsze jest to rozterka typu: „czytać, czy się wyspać”, to jednak w rozsądnych proporcjach czytanie wygrywa. Tak samo jest z filmami. W obu przypadkach równie ważna jest decyzja, czego nie czytać i na co nie patrzeć. Tak jak czystość ciała, trzeba utrzymywać czystość myśli.

Duch

To wszystko byłoby jednak nic niewarte bez solidnego fundamentu i swoistego szkieletu – osobistej relacji z Bogiem. Wymaga ona sumiennego, systematycznego wzmacniania. Staram się budować tę relację poprzez niedzielne Msze święte, przez codzienną modlitwę, czytanie Pisma Świętego, systematyczną spowiedź i patrzenie w oczy moich dzieci.

Źródłem i szczytem tej relacji jest Msza święta przeżyta w pełni – z Komunią. Nie ma znaczenia, w jakim nastroju w niej uczestniczę, w jakim stopniu jestem w stanie się skupić. Łaska działa i tak. To taka kroplówka podłączona prosto do serca. Z niej czerpię siłę, żeby przez następne dni wspinać się na szczyty macierzyństwa, ku najlepszemu wzorowi miłości – Bogu.

W tygodniu łapane w locie chwile na modlitwę – różnie się to udaje, raz krótszą, raz dłuższą. Co ciekawe, im więcej zobowiązań modlitewnych wezmę na siebie, tym więcej czasu znajduję na modlitwę. Ten, który o nie prosi, sam daje możliwość ich realizacji. Ważna jest modlitwa w konkretnych sprawach – choćby krótki krzyk bezsilności. Jak sygnał dany najlepszemu przyjacielowi, który po jednym słowie już wie, o co chodzi. I to działa – Bóg działa. Czasami udaje się nam modlić razem z mężem. I to jest prawdziwa siła.

Zaszczepiona w dzieciach ciekawość Pisma Świętego sprawia, że ten element dbania o mojego ducha jest jednocześnie miejscem spotkania z dziećmi. Może się realizować o każdej porze dnia. Dzieci nieświadomie mi pomagają przez wspólne czytanie Pisma Świętego – dobrych wersji dopasowanych do ich wieku. Dziecięce pytania rozbijają w proch i pył utarte schematy i skostniałe interpretacje. W ten sposób Biblia znów staje się dla mnie żywym Słowem. To Słowo wraca do nas w codziennych sytuacjach, rozwiązuje zwykłe i niezwykłe problemy.

Dzieci są moim najlepszym barometrem. Mąż – wyrozumiały i wspierający – wiele rzeczy potrafi przemilczeć i dać mi czas na powrót do dobrego stanu. Dzieci intuicyjnie, natychmiastowo i niewinnie punktują każde zaniedbanie. Dlatego przeglądam się w ich oczach jak w najdoskonalszym lustrze. Pojawiają się tam różne emocje, ale kiedy widzę w nich zawód mną, wiem, że jest ze mną duchowo źle. I że najwyższy czas na porządne wzmocnienie i oczyszczenie. Nierzadko oznacza to najwyższy czas na spowiedź. Trening dla ducha, otucha dla serca, najlepsza szkoła rodzicielstwa – porównanie tego, jak mnie za każdym razem traktuje Bóg, z tym, jak ja traktuję nasze dzieci.

Kompilacja

Po ciele łatwo poznać, że jest zadbane. Po myślach też. A po duchu? Moje kryterium i znak rozpoznawczy zadbanego ducha to zachwyt – zachwyt dobrem, które zostało mi dane w osobach mojego męża i naszych dzieci. Jednoczesne zadziwienie i wdzięczność za to, że są, że jesteśmy rodziną. A poza tym: cierpliwość, spokój, dobroć, życzliwość, łagodność, opanowanie, radość… Namacalne dowody obecności Ducha Świętego.

Czego sobie i wszystkim życzę.

Magdalena Doligalska

Magdalena Doligalska
Od 6 lat błogosławiona między mężczyznami - żona jednego, mama trzech. Domowa na pełen etat. Teolog, anglistka.

Jeden komentarz

  1. Dzięki za ten tekst! Bardzo dobrze się w nim odnajduję.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry