Nowości
Początek / Rodzicielstwo bliskości / Przerzucanie winy
Przerzucanie winy
Point by Sarah G... on flickr

Przerzucanie winy

Kiedy pojawia się jakiś problem, często koncentrujemy się (my, świat społeczno-medialny) na poszukiwaniu winnych. Kto zawinił, kto sprowokował, z jakiego powodu. Podobnie jak w przypadku kar, jest to taplanie się w przeszłości, które nie zawsze ma jakikolwiek sens.

To może brzmieć jak abstrakcja, bo od przedszkola przez całe życie spotykamy się z poszukiwaniem winnych. Rzadko naprawiamy szkody, jeszcze rzadziej myślimy o tym, co zrobić w przyszłości. Zajmujemy się winowajcą, osądzaniem i karceniem, o czym było wczoraj.

Ponownie spotykamy się z czymś, co w skali mikro bywa zupełnie bez sensu. Tym bardziej, że przy takim podejściu do problemów generujemy naturalne reakcje, jakże bardzo kojarzące się z dziećmi, ale przy obłożeniu ładnymi słowami pojawiające się także u dorosłych. Pierwsza to: „niechcący”; druga: „on mnie sprowokował, to jego wina” i trzecia: „to nie ja”. Często zdarza się, że na podłodze leży płaczące dziecko, a nad nim grupa dzieci przerzucająca się tymi zdaniami, niezwracająca uwagi na to, co się dzieje z tym, który leży.

Dorośli w takich sytuacjach „lubią” się tak trochę pogrzebać we wzajemnych winach. Ulubione zdania to wówczas „bo ty zawsze….” oraz „a nie mówiłem?”… Czasem dorzucają: „gdybyś nie zrobił tego i tego, to ja bym nie …”.

Wszystkie te zdania nie mają totalnie sensu w naprawianiu szkody pod tytułem „rozlane mleko”. Zupełnie mnie nie obchodzi kto rozlał mleko – martwi mnie, że jest rozlane i pytanie, co mogę zrobić. Czy da się trochę uratować, czy ktoś nie pokaleczy się o rozbity kubek, co mogę zrobić z tą szkodą, żeby nie była większa, bo mleko popłynie pod szafki i zacznie żyć własnym życiem itp.

Pierwszy ruch przy jakimś problemie, to zajęcie się szkodą, dopóki można z nią coś zrobić. Wyrazistym przykładem jest wypadek samochodowy. W jego przypadku na początku zabezpiecza się miejsce, żeby nie spowodować jeszcze większej kolizji. Potem sprawdza się, czy wszyscy są cali i wzywa się pomoc, taką, jaka jest potrzebna. W chwili wyższej potrzeby reagujemy sensownie. Dopiero kiedy zajmiemy się najważniejszymi rzeczami, przechodzimy do tego, co i jak się stało, kto jest winien itp. itd.

Kiedy już zajmiemy się szkodą, naprawimy ile się dało, sprzątnęliśmy mleko, szkło i wszystko, co najważniejsze, możemy przejść do drugiego sensownego etapu – co zrobić, żeby mleko się nie rozlało ponownie.

Dopiero tutaj czasem jest sens zastanawiania się nad winą, a może raczej przyczyną. Zrozumienie tego, co się stało, jest czasem potrzebne, by uniknąć danej przykrości w przyszłości. Ale podejście od strony planu na przyszłość zupełnie zmienia sposób myślenia o problemie.

Czasami siadam z dziećmi nad jakimś wydarzeniem i myślimy, co zrobić, żeby się nie powtórzyło. Wtedy czasem trzeba wrócić do przeszłości, ale okazuje się, że trafiam na koszmarną ścianę. One schodzą na poziom strachu przed karą i obawiają się, że jeśli to będzie ich wina, to na pewno będą „konsekwencje”. Wtedy widzę, że ten przeklęty nawyk dzieci znacznie utrudni zbudowanie bezpieczeństwa na przyszłość. One są już po prostu zafiksowane na przerzucanie winy. Daleko im do wzięcia odpowiedzialności, bez której czasem trudno zmienić sytuację.

To pokazuje też, że nawet jeśli chcemy się przestawić na traktowanie problemu jako możliwości poprawienia sytuacji w przyszłości, to na początku musimy się zmierzyć z bardzo silnymi nawykami. Mimo wszystko warto. Jeśli nasze dzieci przywykną do tego, że po każdym wydarzeniu nie szukamy winnego do ukarania, to dostaniemy do rąk potężne narzędzie. Wgląd w siebie. Jeśli dzieci nie boją się konsekwencji, wówczas mogą spokojnie pomyśleć o tym, co zrobiły, poszukać błędów i to skorygować. Bez lęku, który zmusza je do ukrywania winy.

Dobrze jest na początku pozbyć się kilku typowych zdań. „Kto to zrobił?”, „Jak do tego doszło?”, „Kto jest za to odpowiedzialny?”. Poczekaj. Jeśli chcesz wyciągnąć z tej porażki jak najwięcej – najpierw spytaj: „co się stało i co możemy z tym zrobić teraz?”. Potem zapytaj: „co możemy zrobić, żeby to się nie powtórzyło?”.

Tutaj trzeba się zatrzymać nad jeszcze jedną rzeczą. Czasem coś się dzieje, bo faktycznie ktoś ma tendencje np. do sprzedawania kuksańców siostrze albo zabierania zabawek. Wówczas rzeczywiście coś z tym „winnym” trzeba zrobić. Ale niekoniecznie chodzi o karcenie – bo to przyniesie unikanie kary, czyli właśnie któreś z trzech zdań przytoczonych wcześniej.

Także w takiej sytuacji można się zatrzymać zupełnie praktycznie nad wydarzeniem i spytać (wprost lub nie wprost, zależy od sytuacji): „czego potrzebujesz, żeby tego więcej nie robić”. Ponownie oddalamy szukanie winy, która tak dramatycznie niszczy komunikację, a praktycznie pochylamy się nad problemem. Nagle „winowajcy” zaczyna się opłacać praca nad swoim problemem, przyznanie do niego i przyjrzenie się mu. Tutaj niespodziewany paradoks: unikając poszukiwania winy możemy pomóc dziecku uczciwie przyjrzeć się swojemu zachowaniu. Ale najpierw, czasem z mozołem, trzeba stworzyć do tego fundament.

Zachęcam Was mocno do zaprzestania szukania winnych w skali mikro, w waszych domach, grupach przedszkolnych, w różnych bliskich relacjach. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy ludzie się lubią i chcą dla siebie dobrze nawzajem, zmiana tej optyki potrafi być przecudowną zmianą. Miłość i sympatia zawierają w sobie pragnienie dobra drugiej osoby. Jeśli o tym nie zapomnimy, to łatwiej będzie nam przejść na poziom: „co możemy zrobić, żeby na przyszłość było nam ze sobą lepiej”. Tylko ucieknijmy od tych niepotrzebnych kar i szukania winowajców

[Tekst ukazał się pierwotnie na Psychoblogu Jarka Żylińskiego. Dziękujemy za zgodę na publikację.]

Jarek Żyliński

Jarek Żyliński
Psycholog wychowawczy. Na różne sposoby opowiada rodzicom o wychowaniu i rozwoju dzieci. Prowadzi warsztaty, pisze blogi, pojawia się w mediach. Współpracuje z Radiem Bajka, Wydawnictwem Wilga oraz z Katedrą Wychowania i Rozwoju na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry