Nowości
Początek / RB i wiara / „Pozwólcie dzieciom przyjść…”, czyli Msza z trzylatkiem
„Pozwólcie dzieciom przyjść…”, czyli Msza z trzylatkiem
wooden praying angel by fragglerawker_03 on flickr

„Pozwólcie dzieciom przyjść…”, czyli Msza z trzylatkiem

Kiedy po wielu latach błąkania się wróciłam do Kościoła, mieszkaliśmy w Poznaniu. Szukałam wtedy kontemplacji, możliwości spokojnego przeżywania Tajemnicy, w godnej oprawie, bez zbędnych rozproszeń, z mądrym księdzem, nienarzucającym się organistą. Miałam duże wymagania. Tymczasem na niedzielnej Mszy na naszym osiedlu ksiądz gadał głównie o pieniądzach, organista grał jakby tylko dla siebie, ale przede wszystkim roiło się od dzieci. Staraliśmy się wybierać inne miejsca, choćby ostatnią wieczorną Mszę u Dominikanów, ale nie zawsze się udawało i czasem z bólem zasiadałam w ławce w kościele osiedlowym. Dzieci chodziły i biegały po całym kościele, wspinały się na ławki, a nawet na ołtarz, jeździły samochodzikami, eksplorowały donice z kwiatami, a przede wszystkim gadały, płakały, wrzeszczały, śpiewały i ogólnie zakłócały. Bardzo mi to przeszkadzało i myślałam najgorsze rzeczy o ich rodzicach. Dlaczego na to pozwalają? Dlaczego nie powiedzą tym dzieciom, żeby siedziały w ławce i były cicho? Dlaczego ich nie nauczą? Przecież na pewno się da, można wytłumaczyć, porozmawiać, uświadomić… Zastanawiałam się, jak ja bym to rozwiązała. Może należałoby tym dzieciom dać jakieś kolorowanki, książeczki? Pójść z nimi na Mszę dla dzieci? Albo po prostu wyjść, kiedy przeginają, jeśli naprawdę nie ma ich z kim zostawić?

A teraz stoję dokładnie po drugiej stronie i widzę, że to wszystko nie jest takie proste.

Kyrie

S: Mama, a dlaczego w dachu kościoła jest dziura? Mama, a dlaczego w dachu kościoła jest dziura?! Mama a po co jest ta dziura w dachu kościoła?!!!

M: Nie wiem.

S: A dlaczego w ławkach są takie krzyżyki? Dlaczego w tych ławkach są takie krzyżyki? Dlaczego w tych ławkach są takie krzyżyki?!!!

M: Dla ozdoby.

S: Mama a dlaczego te okienka są takie kolorowe? Mama a dlaczego te okienka są takie kolorowe? Mama a dla-cze-go te o-kien-ka są ta-kie ko-lo-ro-we!!!!

Gloria

S: Kolęda!!! Kolęda!!! Kolęda!!! Świeć gwiazdeczko mała!!!

Mieszkamy na wsi, czasem jeździmy do sąsiedniej parafii w małym miasteczku. Co charakterystyczne – w kościele właściwie nie ma dzieci. Nie biegają, nie krzyczą, nie jeżdżą samochodzikami. Oczywiście są dzieci szkolne, „komunijne” i starsze, są małe niemowlęta śpiące w wózkach, ale pomiędzy nimi – przepaść. Dzieci w wieku od roku do pięciu lat są praktycznie niewidoczne. Zdarzają się pojedyncze sztuki siedzące w ławkach z rodzicami, ale to rzadkość. Niedawno widziałam czteroletniego chłopczyka siedzącego nieruchomo przez całą Mszę, po prostu siedział, nie wstawał, nie klękał, nie mówił, nie śpiewał – zastanawiałam się, czym go przykleili albo jaki cudowny środek mu podali . Ale pewnie po prostu był to taki spokojny chłopczyk, to się przecież zdarza. Tyle że ja mam raczej przypadek odwrotny. I to nie jest chyba tak, że moje dziecko jest wyjątkowo ruchliwe, gadatliwe i głośne, na placu zabaw spotykamy takich sporo – po prostu inne dzieci, które tak się zachowują, zostają w niedzielę w domach. A my chcemy przychodzić z dzieckiem na Mszę. Bo uważamy, że to ważne i potrzebne. „Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie…”

Lectio sancti Evangelii…

M: A teraz słuchaj… teraz ksiądz czyta tę historię, którą ci opowiadałam… o trzech królach, którzy wędrowali na wielbłądach i szukali Pana Jezusa… słuchaj…

S: A Herod chciał małego Pana Jezusa zabić! Herod chciał zabić małego Pana Jezusa!!! Bo mały Pan Jezus go przestraszył! Bo mały Pan Jezus przestraszył tego króla Heroda! I Herod chciał Pana Jezusa zabić! Ale Pan Jezus uciekł, uciekł Pan Jezus! Uciekł i schował się daleko!!! Uciekł daleko na pola!!!

Kiedy Staś się urodził, była zima, ale gdy tylko się ociepliło, zaczęliśmy chodzić z nim do kościoła. Przez pierwsze miesiące było dobrze, siedział, patrzył, trochę w chuście, trochę na kolanach. A potem około ósmego miesiąca życia zaczął zauważać obce twarze, szczególnie takie robiące do niego miny, i reagować na nie trudnym do uspokojenia rykiem. Przez jakiś czas go nie zabieraliśmy, potem przeszło mu z obcymi ludźmi, ale za to wpadał w przerażenie na widok witraża z Maryją czy obrazu Chrystusa w koronie cierniowej. Latem próbowaliśmy po prostu stać z nim na dworze, ale bieganie za dzieckiem wokół kościoła nie miało wiele wspólnego z uczestnictwem w Mszy Świętej, zwłaszcza kiedy na zewnątrz nie było nic słychać. To też nie działało.

Ponowiłam próby tuż przed trzecimi urodzinami. Bywa gorzej i lepiej, w pewnym momencie całkiem straciłam entuzjazm i musiałam zrobić kilka tygodni przerwy, innym razem Staś nie chciał nawet wyjść z samochodu („bo tam jest ksiądz!”) i musieliśmy wracać do domu, ale wydaje mi się, że małymi kroczkami idziemy do przodu…

Credo

S: Mama, chcę siku! Mama, siku!!! Mama, chcę zrobić siku na dworze!

M: No to chodźmy.

Orate, fratres…

M: Teraz ministrant będzie zbierał pieniążki. Wrzucisz?

S: Tak. Mama daj mi pieniążka papierowego!!!

M: Nie mam papierowego. Wrzuć taki.

S: Mama tam dwa ministranty zbierają pieniążki! Mama tam dwa ministranty zbierają pieniążki! Mama a dlaczego są dwa ministranty? Mama a dlaczego są dwa ministranty?!!

Czasem klęczę na podłodze obok dziecka, kiedy wszyscy stoją. Czasem siedzę z dzieckiem na kolanach, kiedy wszyscy klęczą. Podczas kazania wychodzimy na spacer, żeby zrobić sobie przerwę. Czasem wychodzimy tuż po Komunii. Czasem zmieniamy miejsce. Próbowałam po prostu robić to co zawsze, modlić się, wstawać, siadać, klękać i ignorować zachowanie dziecka, licząc, że będzie mnie naśladować, ale to oczywiście nie działało. Próbowałam mówić mu, co należy robić, ale to też nie działało. W tym momencie wydaje mi się, że po prostu muszę słuchać dziecka, być obok, być blisko, kiedy tego potrzebuje – prowadzić, ale czasem też dać się poprowadzić przez nie… Nie wiem, czy bardzo przeszkadzamy innym. Mam nadzieję, że bardzo nie. Staram się, żeby było jak najmniej przeszkadzania, ale też wiem, że kiedy skupiam się za bardzo na tym, co pomyślą inni, zachowanie dziecka wcale nie jest lepsze, a cierpią na tym wszystkie inne aspekty.

Accipite et manducate

M: Popatrz teraz, cichutko… Ksiądz podnosi do góry kielich…

S: A co jest w tym kielichu?

M: Hmm… Krew Pana Jezusa.

S: W tym kielichu jest Krew Pana Jezusa!!!! W tym kielichu jest Krew Pana Jezusa!!!! A dlaczego tam są dwa takie kielichy? A po co ksiądz podnosi kielich do góry?

Agnus dei

M: A teraz przekazujemy sobie znak pokoju.

Staś z powagą podaje mi rękę.

Ciekawa jestem, jak to będzie dalej. Powoli budzi się w nim świadomość, oglądamy Biblię, opowiadamy biblijne historie. Za nami Boże Narodzenie, ten atrakcyjny czas, kiedy mówi się o Bogu-Dziecku, a więc jest to może też bardziej czytelne dla dziecka… Czy zrozumie, że ten sam Pan Jezus, który płakał w żłóbku, teraz uspokaja burzę na morzu, rozmnaża chleb, umiera na krzyżu, wstaje z martwych? Za kilka miesięcy Wielkanoc…

A tymczasem chodzimy już do kościoła z drugim synkiem. Na razie ma 10 miesięcy. To zupełnie inny charakter, póki co albo zasypia, albo siedzi i się przygląda. Wydaje się, że jesteśmy bogatsi o doświadczenia z pierwszym dzieckiem, ale obawiam się, że i tak wszystko będzie inaczej…

Corpus Christi

Idziemy do Komunii. Staś trzyma mnie za rękę, plącze się pomiędzy ludźmi, trochę oszołomiony, trochę przestraszony. Wracamy. Siedzimy z przodu, więc nawet nie mam jak przyklęknąć, jest ciasno, przed naszym nosem drepcze kolejka… Siadam więc, biorę go na kolana, przytulam. Wycisza się, uspokaja, wtulony we mnie, słucha kolęd… Czy to działa łaska Najświętszego Sakramentu? Czy po prostu już się zmęczył? Przez chwilę czuję ogromną Miłość, szczęście, błogostan. To chyba jednak cud.

Ite, missa est

S: Mama, a po co jest kościół?

Marta Jermaczek-Sitak

Marta Jermaczek-Sitak
Ekolożka, botanik, zajmuje się ochroną przyrody i edukacją ekologiczną, działa w Klubie Przyrodników. Wiosną i latem wędruje po łąkach i lasach, ale dużo czasu spędza też przed komputerem. Poza tym hoduje kozy i kury, uprawia ogród, pisze... a przede wszystkim jest żoną Andrzeja i mamą Stasia oraz Tymka. Autorka bloga http://www.kurazdoktoratem.blogspot.com/

3 komentarzy

  1. Ja się pośmiałam przy tym tekście. Zwłaszcza przy dialogach. A ostatnie pytanie niezłe…

  2. Msza z dwójką trzylatków i sześciolatkiem.
    Cudze dzieci chodzą po kościele, jedzą, trzymają butelki z piciem („Mamo, chce mi się pić” przypomina sobie któreś z moich) i zabawki („Mamusiu, ona ma misia, a przecież nie wolno brać zabawek do kościoła? wolno?” albo ostatnio konspiracyjnie: „Mamo, patrz co on ma, zabawkę?”).
    Tata dzielnie trzyma w ramionach jedno z młodszych, ale wtedy drugie też chce na ręce.
    „Może pójdziesz do mnie?” proponuję. „Nie!”
    „Dlaczego Jezus jest na krzyżu?”
    I najstarszy, który lepiej niż my wie o czym była Ewangelia, bo już nauczył się jej słuchać. I słucha. I jego jakoś rodzeństwo nie rozprasza.
    I Tata, który jest sfrustrowany, ciągle ma wrażenie, że to własnie jego dzieci (te siedzące w miarę spokojnie w ławce, bez drożdżówki, bez picia, bez zabawki) przeszkadzają innym w modlitwie. I mówi mi, że chyba to nie jest dobry pomysł, ta nasza msza z dziećmi.
    A ja mówię, że to nasza ofiara, nasza postawa, to właśnie to, co przynosimy do ołtarza.
    Chociaż dla nich moment wrzucania pieniążka do koszyczka jest ważny. I potem znak pokoju – po kolei każde z każdym.
    I po Komunii: „Zjadłaś Boga? Czy to jest dobre?”

  3. A mój trzylatek ostatnio wtórował kapłanowi „Idźcie w pokoju Chrystusa… bo już zamykamy”…
    Też kiedyś myślałam, że wystarczy dziecku pokazać jak należy zachowywać się podczas Mszy, teraz (z perspektywy dwójki dzieci) patrzę na to trochę inaczej. Chcę zabierać moje dzieci do Kościoła, ale świadomość tego, że przeszkadzamy innym rozprasza mnie bardziej niż zachowanie moich pociech.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry