Nowości
Początek / Recenzje / Dla dzieci / Świąteczne Bullerbyn
Świąteczne Bullerbyn
fot. Paweł Piwosz

Świąteczne Bullerbyn

Recenzja: Astrid Lindgren, Gwiazdka w Bullerbyn, Wydawnictwo Bajka, 1994.

okładka, fot. Anita Górzan

Astrid Lindgren to autorka, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, a dzieci mieszkające w Bullerbyn z pewnością należą do najbardziej rozpoznawalnych dzieci świata. Całość ich przygód może być jednak zbyt obszerna dla 3-4 latków, co nie oznacza, że na zapoznanie się z mieszkańcami szwedzkiej wioski muszą poczekać. Ukazały się bowiem dwie samodzielne opowieści „Gwiazdka w Bullerbyn” (Wydawnictwo Bajka, 1994, w pełnym wydaniu książki odpowiada jej rozdział dziewiętnasty) i „Wiosna w Bullerbyn” (Zakamarki,2008) Dziś słów kilka o pierwszej z nich.

Książka wydana niemal 10 lat temu, choć nieobecna w księgarniach, z pewnością zagościła w osiedlowej czy szkolnej bibliotece. Warto się tam wybrać. Dla małego czytelnika sama wyprawa będzie już sporym przeżyciem, a jeśli nie zna Lisy i jej braci, Britty i Anny czy Kerstin i Ollego, będzie to dobra okazja do zapoznania się z mieszkańcami trzech zagród. Tematyka „Gwiazdki w Bullerbyn” doskonale wpisuje się w przedświąteczny czas, opowiada bowiem o przygotowaniach do Bożego Narodzenia.

Narratorką jest jedna z bohaterek książki – kilkuletnia Lisa. Widziane z perspektywy dziecka święta utkane są z piękna, prostoty i bycia razem. Wyznaczają je konkretne czynności: rąbanie drewna, pieczenie pierników, lokalne zwyczaje (jak wystawianie owsa ptakom czy jazda saniami na poranną pasterkę), wspólne kolędowanie. Jeśli ktoś myśli, że to zbyt mało na stworzenie historii, przekona się, iż jest w błędzie.

Lindgren ma wręcz niezwykły dar opowiadania w zajmujący sposób o sprawach codziennych, rodzinnych, wspólnych pracach i zabawach, które urastają w jej świecie do rangi Przygody i Tajemnicy. Czy jednak dzieci nie patrzą w podobny sposób? Nie zachwycają się najbardziej tym, co wokół, bliską przestrzenią , która dla nas – dorosłych nie jest już tak niezbadana i tajemnicza? Czy nie wciągają je rodzinne opowieści o czasach, kiedy mama była mała? Myślę, że zarówno kilkulatek, jak i trochę starszy czytelnik znajdzie w tej książce coś ważnego.

„Gwiazdka w Bullerbyn” może stać się również okazją do rozmowy o polskich czy też rodzinnych tradycjach, porównania ich ze szwedzkimi zwyczajami, podzielenia się pragnieniami i oczekiwaniami związanymi z tym szczególnym czasem. Moich chłopców ucieszyła szczególnie opowieść o piernikach, ponieważ stała się okazją do wspominania naszego wspólnego krzatania się w kuchni, zaciekawiła historia szukania choinki w lesie, bo dziś już prawie nikt stamtad jej nie przywozi. Zachwyciła wizja podróżowania saniami ciągniętymi przez konie. Emocje wzbudziły prezenty jakie dostały dzieci z Bullerbyn wyzwalając marzenia o własnych.

fot. Anita Górzan

fot. Anita Górzan

 

Warte wzmianki są również ilustracje autorstwa Ilon Wikland – duże, niezwykle barwne i dynamiczne. Nie tylko wizualizują snutą opowieść, ale niemal tworzą własną. Zapraszają do pochylenia się nad detalem, wyzwalają ciekawość i sprawiają, że spotkanie w Bullerbyn staje się jeszcze piękniejsze. Kiedy czytaliśmy tę książkę po raz pierwszy, to właśnie one wzbudziły największe zainteresowanie najmłodszego z moich synów. Mimo iż miał wówczas około półtora roku i trudno było mu wysłuchać całej opowieści, przychodził do nas albo sam sięgał po książkę Lindgren. Z radością słuchał wymyślonych opowieści o tym, co widać na obrazku lub samodzielnie oglądał w skupieniu. Choćby więc ze względu na ilustracje, warto w przedświątecznym czasie sięgnąć po „Gwiazdkę w Bullerbyn”. A może z tego spotkania wyniknie coś więcej?

Anita Górzan

Anita Górzan
Ciekawa ludzi i świata żona i mama trzech chłopców

4 komentarzy

  1. Doskonała zachęta do lektury.

  2. Już odnalazłam swój egzemplarz Dzieci z Bullerbyn, ale dla tych ilustracji warto byłoby mieć też Gwiazdkę w Bullerbyn. Zobaczymy co powie dziś wieczorem na to mój póltoraroczniak. Mnie zawsze zastanawiało dlaczego nie szli na pasterkę i w ogóle do kościoła z tego co pamiętam. Dobry pretekst do rozmawiania ze starszakami o różnicach kuturowych.

  3. Anita

    I jak Wam poszło czytanie? Mój kiedyś półtoraroczniak nie mógł wysiedzieć na całości, ale bardzo lubił oglądać ilustracje i słuchać opowieści o nich. A w „Gwiazdce” dzieci słuchają o narodzeniu Jezusa i jadą na pasterkę saniami. Tyle, że pasterka odbywa się nie o północy, ale rankiem pierwszego dnia Świąt. Myślę,że wiele tematów do rozmowy można znaleźć w tej i innych książkach Lindgren. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry