Nowości
Bliska rutyna
fot. Tata z bliska

Bliska rutyna

fot. Tata z bliska

- Auć – pierwszy cios tylko lekko mnie przebudził. „Dobrze, że nie w oko” pomyślałem. Kolejny cios niestety okazał się celny. Otwieram oko – to drugie, niebolące. Ryba, jak się spodziewałem, górną swoją stroną jadła z piersi, a dolną kopała mnie po twarzy. Nadal spała. 6:30 – ostatnie karmienie, zaraz mama zbiera się do pracy. „Może Ryba się nie obudzi i pośpi jeszcze?” – myślę sobie. Samo przytrzymywanie otwartego oka już męczy do granic możliwości. Może jeszcze pół godzinki? Może mama zdąży się zebrać do pracy? Może…? Nie – budzi się, przecież zawsze się budzi.

Ryba odrywa usta od jedzenia i jak zwykle rzuca się na mnie. „Tato, wozimy się po mieszkaniu!” – zdaje się mówić i wskakuje mi na szyję.

Oczywiście mamy przygotowania do wyjścia to najciekawsza rzecz na świecie. Ryba siada na blacie w łazience i szczegółowo obserwuje, co mama robi. Wszystkie pędzelki, tusze, grzebienie -  każdego dnia ciekawe na nowo. Tata w tym czasie przygotowuje wodę z cytryną i miodem, do tego słomkę dla Ryby.

Na hasło: „Mamusia idzie do pracy”  Ryba robi mamusi „papa” i odprowadza ją do drzwi. Teraz czas dla nas: myjemy zęby, ścielimy łóżko i jemy śniadanie. Wszystko w jak najszybszym tempie, bo zaraz czeka nas naprawdę ciężka robota: najpierw szukamy Kasi i Klary. Kasia zazwyczaj chowa się gdzieś pod łóżkiem, bo przeważnie tam ląduje o 3 w nocy, po tym jak  bolące plecy wskazują tacie, że już pół nocy na niej przespał. Klarę co raz znaleźć można gdzie indziej: to na blacie w kuchni, to na Ryby biurku, a czasami po prostu na środku podłogi. Klara ma to do siebie, że służy jako przyrząd ćwiczebny dla taty. Ryba, pomimo opanowania wszystkich możliwych manualnych czynności, nie zamierza zakładać Klarze czapeczki. Za to dzień w dzień po kilkanaście razy robi to każdy z domowników. Przy czym, na osobę najbardziej odpowiednią do tej czynności  upatrzyła sobie Babcię. Babcia – jako, że z daleka -przyjeżdża rzadko, musi więc nadrabiać czapeczkowe zaległości, gdy tylko się pojawi. Jeśli o to chodzi, Ryba nie akceptuje żadnych kompromisów: Czapki nie ma – szukamy do upadłego. Jeśli się znajdzie, trzeba sprawdzić, czy aby na pewno pasuje.

Pielucha! No tak, Ryba chodzi już jak kaczka, bo waga pieluchy ją prawie przewraca. „Zmienimy pieluszkę?”” – dobrze byłoby, żeby Ryba zaakceptowała przerwanie arcyważnej zabawy na rzecz mało interesującej wymiany pieluchy. Tutaj opcje są dwie: albo usłyszymy krótkie „nie”, albo jeśli pielucha wyraźnie przeszkadza w rozrywce, kierujemy się do sypialni, a Ryba przypomina tacie, gdzie leżą pieluchowe zapasy.

Teraz czas na poranny trening: Ryba łapie za pilota do wieży i każe włączyć sobie muzykę. Tutaj też nie ma kompromisów. „Do tańca, leniu” mówi jej wzrok, a sama od razu wskakuje mi na ręce. Skoki, biegi, obroty, wszystko trzeba przećwiczyć kilka razy, żeby nie stracić formy. Na łóżku odtańcowuje swój występ solowy, po czym zmienia tatę w motocykl. Osiągane przy tej okazji prędkości zależą głownie od tego, jak szybko i wysoko Ryba podskakuje na tacie. Czytaj: bardzo szybko. Potem kolej na łaskotkowego potwora i zjadacza stóp. Po pierwszej kawie  oczy już nie zamykają się same.

9:00 – mamy 10 minut do przyjścia Gosi. Tata zerka na drzwi wejściowe i Ryba już wie: trzeba się przygotować. Jeden rzut oka na mieszkanie i staje się oczywiste, że czas posprzątać. Ryba odbiera przesyłki w postaci kubków i szklanek, które trzeba zanieść do zmywarki. Tata zbiera wszystko, co znalazło się nie na swoim miejscu i stara się jakoś to zorganizować. Tata, niestety, ma talent do bałaganienia większy od Ryby. Dobrze, że chociaż zdaje sobie z tego sprawę. Dzwoni domofon: mamy 30 sekund. Schować ręczniki, zamknąć szafki, poukładać buty, puścić zmywarkę… Ryba już pod drzwiami, puka, żeby Gosia otworzyła (nie na odwrót). Jest. Gosia zostaje przywitana przez Rybę i poinstruowana o tym, gdzie powinna umyć ręce. Potem już bezzwłocznie angażuje ją w zabawę. Tata przekazuje wytyczne obiadowo-drzemko-kupowo-ubraniowe, robi „papa” (czasami nawet na buziaka zasłuży) i leci do pracy.

Przetrwanie długich 8 godzin w pracy ułatwia zdjęcie Ryby na biurku oraz jedzenie obiadu w ciszy i spokoju (coś niemożliwego do osiągnięcia w domu). Ale życie i tak kręci się wokół niej, nawet tutaj. Tata rezygnuje z awansów, bo wiążą się z wyjazdami służbowymi albo nadgodzinami. Woli być na miejscu.

Koniec! Tata zbiera się i wychodzi do domu. Ryba przeważnie wygłupia się z mamą na łóżku i już w drzwiach tata dostaje rozkaz bojowy do zabawy. Kurtka, buty, torba od razu lądują na miejscu, żeby szybko przystąpić do realizacji dyrektyw. Przeważnie po chwili szaleństw, przytulania i wkładania czapki, nadchodzi czas na obowiązki domowe. Sprzątanie, gotowanie – we wszystko Ryba jest angażowana i często sama się tego domaga. Nie lubi być bezczynna. Jeśli Ryba ma gorszy dzień, ląduje w chuście, ale przeważnie nie opuszcza nas na krok. Wieczorem czas jest bardziej unormowany niż za dnia. Około godziny 20:00 kąpiel – to na siebie przejmuje tata. Potem ubieranie, troszkę zabawy i wieczorna modlitwa. Ryba, jeśli mama jest w domu, usypia przy piersi, słuchając muzyki. Ostatnio przy Adele, lepsze to niż Makarena, której przez jakiś miesiąc słuchaliśmy codziennie wieczorem..

Śpi! Teraz mamy chwilę dla siebie. Wtedy kończymy gotowanie, sprzątanie i załatwiamy resztę sprawunków. Zakupy online, rachunki, maile. Przeważnie w tym czasie leci jakiś serial na komputerze – zwykłej telewizji nie oglądamy od urodzenia Ryby już wogóle.

Co drugi dzień tata wybiera się na 2 kilometrowy jogging – w tym wieku już trzeba dbać o siebie, bo Rybę do ołtarza trzeba będzie kiedyś odprowadzić. 23:30 – mama zbiera się spać. Tata ma jeszcze pół nocy przed sobą: włącza konsolę i odstresowuje się przy grze.

2:00: Idę spać: może Ryba nie obudzi się z mamą i pośpi dłużej?

 

[Od redakcji: Niniejszym tekstem Taty inicjujemy cykl "Scenki z życia blisko". Rodzice dzieci w różnym wieku, z rodzin małych i dużych, mamy i ojcowie, będą dzielić się scenkami ze swojego życia. W ten sposób chcemy pokazać, czym jest Rodzicielstwo Bliskości - zamiast tworzyć jego naukowe definicje.]

Tata z bliska

Tata z bliska
Tata z bliska jest tatą rocznej Ryby. Po odkryciu rodzicielstwa bliskości poczuł, że jest we właściwym miejscu i postanowił się tym podzielić. Blog jest jego odskocznią, spowiedzią i manifestem zarazem. Wiara w to że bliskość, bliskość i szacunek dla dziecka pozwoli mu być takim tatą jakim samego by chciał mieć powoduje, że mu się chce. Chce być takim ojcem jakiego sam chciałby mieć. Z wykształcenia jest pedagogiem, ale zawodowo pracuje w branży IT. http://tatazbliska.wordpress.com/

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry