Nowości
Początek / Wiara / Czas nadziei
Czas nadziei
fot. Bartłomiej Parys

Czas nadziei

Grudzień to miesiąc, kiedy słońce coraz niżej przesuwa się nad horyzontem, dzień późno się zaczyna i szybko się kończy a noce coraz bardziej się wydłużają. Nad naszą częścią Ziemi, wydaje się coraz bardziej panować ciemność. Jedyne, co pozostaje, to nadzieja, że przyjdzie dzień, kiedy nastąpi przełamanie – słońce zacznie dźwigać się coraz wyżej, światła będzie coraz więcej.

Ten czas zapadania się w noc Kościół wybrał na to, by uczyć się oczekiwania. Przemiany rzeczywistości wokół nas pozwalają nam doświadczyć, że im ciemniejsza rzeczywistość, tym bliżej poranka. Tylko trzeba wytrwać, nawet jeśli światło naszej wiary, nadziei i miłości wydaje się tak nikłe w zestawieniu z tym, co na nas napiera z zewnątrz.

To oczekiwanie ma dwie twarze: towarzyszenie Maryi w ostatnim miesiącu Jej ciąży i wyglądanie ponownego przyjścia Pana (z grec. paruzji). Przenikają się one wzajemnie i uzupełniają.

Rok liturgiczny kończy się wraz z Niedzielą Chrystusa Króla (czyli sześć niedziel przed kalendarzowym końcem roku). Jednak temat ponownego przyjścia Pana na końcu czasów pozostaje obecny w czytaniach mszalnych i modlitwach odmawianych w liturgii. To nie przypadek – Adwent to także tęsknota za tym, by wreszcie spełniło się pragnienie chrześcijan, zawarte w modlitwie-wołaniu „Marana tha!”: „Przyjdź!”. Sąd Ostateczny kojarzy nam się z czymś czego należy się obawiać, rzadko jednak myślimy o nim, jak opowiada o nim Apokalipsa w ostatnich rozdziałach. To będzie moment, kiedy Chrystus-Oblubieniec wreszcie na zawsze zjednoczy się ze swoją Eklezją-Oblubienicą. Zamieszkają razem tam, gdzie nie ma bólu, smutku, rozpaczy, a przede wszystkim śmierci. Skończą się prześladowania, lęk przed przyszłością, poczucie pustki. Wierzymy, że ci, którzy doczekają paruzji, nie doświadczą fizycznej śmierci – zostaną uniesieni do Niego i przemienieni. To, co należy do nas, to wytrwać w zawierzeniu Chrystusowi oraz słuchać i postępować zgodnie z głosem Ducha. Po to, by nie doświadczyć wstydu, kiedy spojrzymy w pełne miłości oczy Chrystusa, kiedy się objawi.

Te treści nakładają się i przeplatają z oczekiwaniem na Boże Narodzenie. Towarzyszymy Maryi, która jest „przy nadziei” i której czas porodu coraz bardziej się zbliża. Wchodzimy ponownie w cykl, który jest ponownym przejściem wraz z Chrystusem Jego wcielenia, życia, głoszenia, śmierci i zmartwychwstania. Jesteśmy ponownie zapraszani do przeżycia tych tajemnic: tych samych, a jednak co roku inaczej doświadczanych.

Adwent jest chyba najbardziej „feministycznym” okresem liturgicznym: w jego centrum umieszczona jest Kobieta. Ekklezja (polskie słowo „Kościół” nie oddaje gry słów obecnej w grece i łacinie, w których wspólnota wierzących określana jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego) i Maryja – obie oczekujące, cierpliwie noszące w sobie życie, całkowicie zawierzające siebie Bogu. I Nim napełnione, niosące Jego obecność. Obie są obrazem niewyczerpywalnej prawie nadziei, trwającej mimo wszystko, bo kochającej ponad wszystko. I tak samo ukochanej.

Elżbieta Wiater

Elżbieta Wiater
ma słabość do Słowa, więc jest biblistką, dziennikarką, czasem pisze książki. Kocha Kraków, nawet ze smogiem, i Tatry, szczególnie przy halnym. Autorka bloga „magdalenka” (http://ewiater.wordpress.com/).

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry