Nowości
Początek / Rodzicielstwo bliskości / Odpowiedzialność za czynienie dobra
Odpowiedzialność za czynienie dobra
fot. Ania Chojowska-Szymańska

Odpowiedzialność za czynienie dobra

APP: Widzę to u mojej czteroletniej Córki. Zapytałam wczoraj, kto przynosi prezenty, zaczęła mi opowiadać o Mikołaju. Ale gdy dopytałam, czy do naszego domu przychodzi Mikołaj, wyjaśniła mi, że to jest dorosły przebrany za Mikołaja. Wie, pamięta, co mówiłam rok temu i nie wydaje mi się, by jej to przeszkadzało, bo i tak się Mikołajem ekscytuje i czeka na niego.

AS: Wiesz co? Dla mnie wszystko, o czym rozmawiamy, wiąże się bardzo mocno z braniem odpowiedzialności za czynienie dobra. Z pokazywaniem, że dobro się nie dzieje się samo, tylko że, aby mogło zaistnieć, to my sami musimy się wziąć do roboty.

APP: A wracając do Mikołaja…

AS: Chcę powiedzieć jeszcze o czymś, zaznaczając, że oczywiście jedno nie wynika koniecznie z drugiego, nie powiedziałabym, że wszyscy rodzice, którzy robię jedno, robią i drugie. Ale chcę powiedzieć o tym, że wiara w Mikołaja stanowi pole do wielu nadużyć.

APP: Co masz na myśli? To, że prezenty dostają tylko grzeczne dzieci?

AS: Na przykład. To może być pole do straszenia dzieci, że nie dostaną prezentów, że ich nie będzie; że właśnie trzeba na tego Mikołaja zasłużyć; te legendarne rózgi… Z wieloma takimi sytuacjami się spotkałam. Spotykałam się także z tym, jak rodzice mówili, że prezentów będzie mniej, bo dziecko nie zasłużyło, albo że grzeczniejsze dziecko dostanie więcej. Albo z tym, że mama schowała prezenty i dała dzieciom dopiero następnego dnia, bo były niegrzeczne. W ten sposób tworzy się atmosfera, w której prezenty są nagrodą, a wtedy prezent tak naprawdę nie jest prezentem, nie jest wyrazem czyjejś miłości.

Kiedy daję komuś prezent, pokazuję mu, że mi na nim zależy, że jest ważny i że nasza relacja jest dla mnie ważna. Przez prezenty okazujemy sobie nasze wzajemne uczucia. A kiedy prezenty przynosi jakiś Mikołaj, a nie my, to ten element relacyjny jakby w ogóle znika – przynajmniej dla dziecka.

Znam też rodziny, w których Mikołaj przynosi prezenty tylko dzieciom. Mówi się tam, że dzieci są małe, a pieniędzy brakuje, więc niech przynajmniej dzieci mają… W efekcie dzieci dostają stosy zabawek, masę prezentów… Dodatkowo dorośli mówią między sobą, że dziecku z rodziny nie mogą kupić tańszego prezentu, niż jego rodzice kupili dla naszego dziecka, choćby nas nie było na to stać… A dorośli nie dostają tam nic. Nie chciałabym, żeby tak było u nas. Wolałabym, żeby moje dziecko dostało jakiś mały prezent, nie aż taki szczególny, ale żeby jednocześnie miało okazję zobaczyć, że inni ludzie też są ważni, że wszyscy się nawzajem obdarowują, że prezenty nie są tylko dla dzieci.

APP: Kiedy czytałam różne teksty na temat: Mikołaj a Rodzicielstwo Bliskości (jest ich sporo na anglojęzycznych stronach), to wiele było w nich mowy o prawdomówności, obawie o nadużycie zaufania itp. Ale chyba nikt nie pisał o tym, co dziecko może zyskać, kiedy wie, że prezenty robimy dla siebie nawzajem. A kiedy Ciebie słucham, słyszę, że już małe dziecko może uczestniczyć w tym wzajemnym obdarowywaniu się – nie tylko jako biorca, ale też jako dawca. A to jest niesamowita rzecz!

AS: Dla mnie to niezwykle ważne. Dostrzegam w kontekście tej sytuacji pewne rozdwojenie. Z jednej strony chcemy, by dziecko dawało i uczyło się dawać dobro. Ludzie kładą nieraz niesamowity nacisk na to, żeby dziecko się dzieliło, dawało, nie było tylko biorcą. A z drugiej strony, właśnie wtedy, kiedy jest szansa, by włączyć dziecko w bezinteresowne dawanie dobra, to my z tej szansy rezygnujemy w imię jakiejś „magii świąt”… Jak już mówiłam, „magia” tkwi w tym, że się nawzajem obdarowujemy.

Czasem ludzie mówią, że przydarzyło im się coś dobrego, bo Pan Bóg się o nich troszczy. Ale poza tym, że Pan Bóg się troszczy, ważna jest też wdzięczność, że inny człowiek o mnie pomyślał. I to, że ja nie będę czekał, aż Pan Bóg komuś pomoże, tylko ja to zrobię. Nie dlatego że pomoc Boga jest mniej wartościowa, ale dlatego, że ja chcę w tym uczestniczyć.

APP: Cieszę się, że udało się nam powiedzieć nie tylko o tym, w czym wiara w Mikołaja mogłaby dziecku zaszkodzić, ale przede wszystkim o dobrych rzeczach, które wynikają z mówienia dziecku prawdy i o tym, kto robi prezenty, i o św. Mikołaju jako postaci historycznej.

AS: To ważne, by pamiętać, że przy okazji prezentów możemy przekazać dziecku to, co wybierzemy Powiedziałyśmy o tym, co dają dzieciom rodzice, którzy mówią, że „Mikołaj jest”, i co dają ci, którzy podkreślają, że to my sami przygotowujemy prezenty. I w jednym, i w drugim przypadku coś się daje. Nie jest tak, że w jednym coś daje, a w drugim tylko pozbawia. Dlatego tak bardzo podkreślałam, co jest ważne dla mnie, i jak to wygląda u nas, ponieważ wierzę, że każdy sam wybiera, co chce dzieciom przekazać, co daje, a z czego rezygnuje. Warto tylko, by była to świadoma decyzja.

APP: Myślę, że to ważne również dlatego, by jedynym motywem postępowania nie było poczucie winy: albo że oszukuję dziecko, albo że go czegoś pozbawiam. Ostatnio rozmawiając z różnymi ludźmi o Mikołaju, widzę wyraźnie te obawy, tę negatywną alternatywę. Cieszę się, że mogłyśmy wskazać na pozytywne strony tego, co możemy dziecku dać przy okazji prezentów.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Agnieszka Stein

Agnieszka Stein
Psycholog. Od 1999 roku pomaga dzieciom i ich rodzicom radzić sobie w różnych trudnych sytuacjach, jakie pojawiają się w wielu rodzinach. Udziela indywidualnych konsultacji w trudnościach wychowawczych. Pomaga rodzicom w rozpoznawaniu trudności rozwojowych i podpowiadam, jak wspierać dzieci. Udziela pomocy rodzicom zagubionym w gąszczu obecnie dostępnych, często wzajemnie sprzecznych porad i zaleceń i pomaga im czerpać radość z rodzicielstwa i osiągać równowagę między potrzebami wszystkich członków rodziny. Prowadzi warsztaty dla rodziców oraz współpracuje z przedszkolami i szkołą Montessori. Specjalizuje się w pracy w nurcie Rodzicielstwa Bliskości. W pracy z różnymi trudnościami dzieci stosuje podejście niedyrektywne, oparte na zaufaniu do kompetencji dziecka i podążaniu za jego potrzebami.

8 komentarzy

  1. No dobrze, a co z kolegami i koleżankami naszego dziecka, które w „magicznego” Mikołaja nie wierzy? Jak w duchu NVC i chrześcijańskiej miłości bliźniego nauczyć dziecko rozmowy z tymi kolegami? Nie możemy chyba powiedzieć, że to nie nasz problem, i pozwolić dziecku „głosić prawdę” kosztem załamania innych kilkulatków. Jak uświadomić dziecku, że w innych domach dzieci wierzą, że to Mikołaj przynosi prezenty pod osłoną nocy, i że nasze dziecko powinno to uszanować? Bo uważam, że powinno. A nawet bardziej my niż ono.
    Nawiasem mówiąc piszę niby w pierwszej osobie, ale na razie nie jestem przekonana (choć gdyby nie teksty na tej stronie, w ogóle bym się nad tą kwestią nie zastanawiała;)), że „magiczny” Mikołaj jest taki zły – zwłaszcza że u mnie w rodzinie Mikołaj był od 6 grudnia, ale prezenty choinkowe robiliśmy już sami. Tak czy siak z tematem zmierzymy się pewnie najwcześniej za rok czy dwa, bo siedmiomiesięczniak Mikołajem w ogóle się nie interesuje ;)

    • Agnieszka Piskozub-Piwosz

      Hmm, ja uznałam, że to jest sprawa między dziećmi. Nie każę Córce nikogo w sprawie Mikołaja „nawracać”, ale też Jej tego nie zabraniam. Jest cała masa spraw, moim zdaniem często znacznie ważniejszych, którymi się różnią poszczególne domy i rodziny, i dzieci o nich rozmawiają (albo nie). Moim zdaniem to zupełnie normalne i OK. Czemu Cię to niepokoi?

  2. Dziękuję za tę rozmowę. Czekałam na nią od dawna – zebrałyście w niej i potwierdziłyście wszystkie moje intuicje i przeczucia. Będę polecać Wasz dialog znajomym, bo czasem rozmawiam z ludźmi o Mikołaju i nie zawsze spotykam się ze zrozumieniem. Pięknie to wszystko ponazywałyście. Jeszcze raz dziękuję!!!

  3. Hm, moje dylematy są na razie teoretyczne, bo jestem mamą niemowlaka. Masz rację, że kwestia Mikołaja to jedna z wielu, które różnią poszczególne domostwa. Niemniej tym bardziej jestem ciekawa, jak wygląda nie tyle NVC pratykowane przez rodziców wobec dziecka, co uczenie dziecka stosowania NVC wobec rówieśników.

  4. I u nas rozważania o Mikołaju na blogu: http://tomitobi.pl

  5. Żyć pełnią życia i cieszyć się każdą chwilą. Szczęśliwego Nowego Roku.

    http://member.my-addr.com/uploads/images/1489.jpg

  6. Agnieszko jedna i druga bardzo, bardzo dziękuję za tę rozmowę! Po prostu.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry