Nowości
Początek / Warto... / Szlachetna pomoc
Szlachetna pomoc

Szlachetna pomoc

W 2007 roku dołączyłam do znajomych organizujących pomoc dla wybranej rodziny w ramach „Szlachetnej Paczki”. Pamiętam tamtą paczkę i rodzinę, dla której przygotowaliśmy pomoc. Samotna, schorowana mama z trójką dzieci. Wraz z wolontariuszem zawieźliśmy paczki osobiście. Tamto spotkanie miało niesamowitą moc. Słowa nie są w stanie opisać wzruszenia, które mi towarzyszyło. Jednocześnie zobaczyłam biedę, jakiej sobie nie byłam w stanie wyobrazić. Dla czterech osób na obiad były brokuły, które mama dziewczynek otrzymała w warzywniaku za darmo. Nie było masła, nie było kaszy, nie było niczego poza tym jednym brokułem do podziału na czworo. Marzeniem owej mamy było otrzymać kawę. Gdy znalazła ją pośród wielu innych rzeczy w pudłach, rozpłakała się.
Od tamtej pory każdego roku biorę udział w Szlachetnej Paczce. Najtrudniejszy moment to wybór odpowiedniej rodziny. Tysiące osób z różnymi potrzebami, czekające na pomoc. Czytając ich opisy nie jest łatwo wybrać tę jedną, której chce się ofiarować swój czas i zaangażowanie. Jednak wybrać trzeba. Decyzja jest. Teraz czas na przegląd potrzeb rodziny i mail do znajomych. Co roku inne osoby mi pomagają – część osób zaczyna organizować swoje własne paczki, a część zaprasza nowych znajomych. I tak okazuje się, że jest nas tyle, że możemy pomóc dwóm rodzinom. Zbieram pieniądze, ustalamy datę wspólnych zakupów, decydujemy, kto kupi dodatkowe rzeczy (meble, ciuchy, książki), a na koniec pakujemy, opisujemy i zawozimy.
Pamiętam każdą z rodzin, dla których zorganizowałam paczki. Pamiętam potrzeby tych rodzin, twarze dzieci przy rozpakowywaniu paczek czy kartki świąteczne otrzymane od nich. Czas przygotowywania paczki to szalona walka z czasem. Zakupy na 15 koszyków w sklepach, kartony, które gromadzimy od połowy listopada, transport dla potrzebnego AGD czy mebli dla rodziny, myślenie, czy aby na pewno wszystko kupiliśmy, czy niczego w tej paczce nie zabraknie. Na koniec zostawiam rzecz najbardziej pracochłonną – przygotowanie prezentu dla każdej osoby z rodziny osobno. Wiem, że cała paczka jest ogromnym prezentem, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, jak ja sama się czuję, kiedy odpakowuję prezenty przygotowane przez bliskich z myślą o mnie. Wybieram starannie, rozmawiam z wolontariuszem opiekującym się rodziną, dopytuję. Pakuję prezenty osobno, zdobię. Na koniec piszę list z życzeniami. A potem czekam. Czekam na relację od wolontariusza, jak paczka została przyjęta. I cieszę się, gdy słyszę, że rodziny otrzymały to, czego potrzebowały, że ta nasza paczka daje im nadzieję na lepsze jutro.
Cytując księdza Jacka Stryczka: „Taka paczka ofiarowana rodzinie to nie zbiór rzeczy. To prawdziwy prezent. Rzeczy bowiem przemijają, ale pamięć, że dla kogoś byłem ważny – nie. Paczka daje nadzieję. Nadzieję na wyjście z beznadziei”.

Martyna Nowakowska-Sosinka

Martyna Nowakowska-Sosinka
Martyna, mama Leny, żona Michała. Pasjonatka tanga, gotowania, malarstwa pop-art, muzyki chillout, dobrego kina i książek. Zawodowo finansista twardo stąpający po ziemi.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone. *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przewiń do góry